Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Egipt 9-16.02.2012

Drugi dzień pobytu w Kairze:muzea, zwiedzanie

10-02-2012

Zaczynamy nasz drugi dzień pobytu w Kairze, najpierw śniadanie w jednym z hoteli na wyspie. Cicho tu i przytulnie, pełno zieleni. Zamawiamy same frykasy a nasze dzieciaki szaleją. I to jest kolejny atut Egiptu, wszyscy są zachwyceni, że maluchy dokazują, wolno im wszystko. Egipskie dzieciaki są z pewnością dużo bardziej rozbrykane niż nasze i nikomu to nie przeszkadza. Każdy lokal jest otwarty na maluchy i nikt krzywo nie zerka w naszą stronę, nawet jak wyjmują ze śmietnika papiery, czy głośno duszą balony, które ku ich uciesze pękają, czy wreszcie jak obskubują kwitnące bugenwille dokładnie na środku patio.  

Od południa jesteśmy umówione z naszym bardzo już zaprzyjaźnionym przewodnikiem na zwiedzanie miejsc nowych i jeszcze mi nieznanych. Mustafa uparł się na muzea, może potem, ja jednak od zawsze chciałam zobaczyć miasteczko śmieciarzy. Wyczytałam kiedyś w jednym z przewodników włoskich, że tam jest ciekawie a z grupą nigdy nie było czasu żeby upchnąć dodatkowy punkt programu. Teraz jedziemy, nasz mały busik przeciska się przez wąskie uliczki, żyje tu aż 62 tysiące ludzi, którzy trudnią się segregacją śmieci. Domy ich są bardzo skromne, najczęściej zajęte przez śmieci. Widać wyraźny podział na różne odpady, najpierw mijamy wielkie bele sprasowanych plastikowych butelek, potem pojawiają się papiery i kartony, jeszcze dalej sterta ubrań, drzwi pootwierane można śmiało zaglądać do środka.
Wszyscy przychylnie ustępują nam drogi i miejsca. Dodatkowym atutem jest oczywiście uśmiech dziecka. Zapach jednoznacznie zdradza bliskość wysypiska śmieci. Ale takiego tu nie ma, wszystkie śmieci rozparcelowane są po domach. Mimo niedzieli, a większość mieszkających tu ludzi to chrześcijanie wszyscy uwijają się przy swoich obowiązkach, Mustafa był tu wcześniej i szuka drogi do kościoła. Podobno wyryty w skale. I rzeczywiście docieramy do jakiejś bramy zamkniętej na cztery spusty. Krótkie objaśnienie i brama się rozstępuje a my wjeżdżamy do środka. A tu rzeczywiście dwa gigantyczne kościoły wykute w skale i fascynujące ikony i rzeźby. I to zrządzenie losu, że od 17 lat nad skałą pracuje tu Polak, Mariusz. Znają go tu wszystkie dzieciaki, je teraz lunch, ale my najpierw obejrzymy całość a potem postaramy się spotkać z artystą.
Gawędzimy sobie w bramie, jest rzeczywiście pasjonatem swojej pracy i od lat kuje tu całkiem sam. Dodatkowo pracuje wraz z misją archeologiczną w Luksorze. Ma ręce pełne pracy. Co rusz ktoś nam przeszkadza, bo zachwycony dziełem Mariusza prosi o zdjęcia i opowieści.
Czas na nas. Obiecane i zapowiedziane muzea. Mustafa nie myśli nawet by odpuścić. Najpierw zabytkowy dom ze starymi pięknymi meblami obok jednego z meczetów, a potem muzeum sztuki islamskiej, oba warte zobaczenia. Z pewnością. Dzisiaj jesteśmy zaproszone na luncz do jednej z rodzin egipskich. Docieramy chyba grubo przed czasem, bo ziemniaki dopiero się obierają. A tu jeszcze trzeba przygotować tyle różności. Dziewczynki mają sporo czasu by się wspólnie pobawić i nie szkodzi, że inny język i kolor skóry. Zabawa na całego.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: