Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Egipt 1-16.04.2008

Dahszur, powrót do Polski

15-04-2008

Pozostali w tym czasie weszli do wnętrza Piramidy Króla Huni. Droga do Dahszur wiodła przez bardzo ciekawe poletka uprawne oraz mnóstwo pracujących Egipcjan na swoich polach, w domostwach. Ciekawi podpatrywaliśmy piorące w kanale kobiety, ich sterty garów do szorowania. Robiliśmy zdjęcia osiołkom, które ciągnęły wielkie stosy świeżej koniczyny. W drodze grupa zdawała bardzo poważne kolokwium z całej trasy. Po kolei staraliśmy sobie przypomnieć naszą trasę od samego początku. Szczególnie aktywni: Małgosa Pe., Małgosia Pa., Celina, Tadzik zapamiętali prawie wszystkie detale. Pomagała także dzielnie Ania Sz. Grupowo możemy nawet zmierzyć się z długą historią Egiptu. Brawo!

W Dahszur obeszliśmy Piramidę Romboidalną, niektózy weszli na mniejsza Piramidę Matki Sofru. Potem jeszcze niepoddajć sie Piramida Czerwona. Sakkaa była ostatnim przystankiem na trasie. Prócz Dzosera, zeszlismy do Grobowca Mereruki i do wnętrza Piramidy tetiego. Koniec. Upał jaknigdy dotąd. Spragnieni i głodni zasiesliśmy do wspólnego lunchu. Dość szybko dostarliśmy do hotelu zaglądając po drodze do Muzeum z Papirusami. Wieczór wolny. Grupa: Małgosie Pa. i Pe, Basia K., Celima. Tadzik, Andzrej wybral się w miasto. Swoja pomoć zaproponowała im przypadkowo napotkany Egipcjanin, który doprowadził ich do najprawdziwszych zakątków wielkiego miast.

Ostatni dzień w stolicy - plan nadal bardzo ambitny: Giza. Od piramid zaczynamy. Dobrze, że te najznamienitsze zostawiliśmy sobie na sam koniec. Teraz robią na nas wszystkich wielkie wrażenie. Wchodziny do wnętrza Piramidy Cheopsa. Jest co oglądać. Potem spacer do Chefrena i wreszcie Mykerynos. Na koniec punkt widokowy z trzema piramidami w tle. Niezapomniane  widoki. Zjeżdżając z góry zatrzymujemy się przy Sfinksie. Ojciec Grozy jest dla nas ostatnią szansą sfotografowania wszystkich piramid. Przebijamy się przez zatłoczony jak zwykle Kair. Nasz kierowca ujawnia wszystkie swoje triki za co zbiera raz po raz brawa. Manewruje wprawnie naszym autobusikiem. Muzeum - zachwyca nas i przeraża. Skarby z grobowca Tutanchamona muszą się nam podobać. Jako, że zwiedzamy Muzeum na sam koniec naszej wyprawy po Egipcie dużo nam łatwiej wyobrazić sobie wszystkie opowiadane przez naszego Mustafę detale. Dobrze, że namówiliśmy się na lunch. Przed wejścem do muzeum odwiedziliśmy jedno z kultowych i jednocześnie bardzo zwykłych miejsc w pobliżu, gdzie podano nam koszari. Jednogarnkowa potrawa egipska: ryż, makaron, cieciorka, soczewica, sos pomidowrory, prażona cebulka. Palce lizać!

W ostatnim wolnym czasie część z nas dokańcza zakupy, inni pakują bagaże. Na kolację wybieramy się pieszo, nikomu nie straszne jest przechodzenie przez zatłoczone ulice Kairu. I to jeszcze przed dwoma tygodniami pozostawało zupełnie poza naszymi wyobrażeniami - teraz nas bawi i śmieszy. Pokonujemy największe rondo w mieście idąc pod prąd, z naprzeciwka sunie cały sznur samochodów a my tak samo wprawnie jak Kairczycy przeskakujemy po jednym pędzącym aucie. Kolacja pożegnalana to typowe dania kuchni egipskiej. Zajadamy się. Są podziękowania. Na sam koniec pożegnalna szisza, soki i herbata z mięta. Po północy odlot naszego samolotu. Szczęsliwie i punktualnie lądujemy w Polsce. Było pięknie! Teraz planujemy kolejne wyprawy a ja powtarzam Egipt za rok.

Moja pasja wobec tego kraju, historii, jego zabytków i Ludzi, których znam od lat znowu odżyła. Warunki, które zaproponował nam mój nowy Kontrahent, Jego troska i wspaniałe jedzenie pozwoliły się nam w pełni cieszyć komfortem zwiedzania i poznawania tego kraju. Wszyscu zgodnie przyznaliśmy na koniec wyprawy, że Egipt urzekł nas bardzo. Już dzisiaj zapraszam na tę trasę za rok.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: