Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Indie 14-30.10.2008

Wschód słońca nad Gangesem, Benares

28-10-2008

Są to mocne doznania. Wśród nas zapada cisza, każdy z nas widzi zupełnie inne sceny i rzeczy, które odkrywa tylko dla siebie. Wokół nas płoną stosy, kolejne ciała niesione na specjalnych bambusowych noszach zanurzane są w wodzie Gangesu i czekają na swą kolejkę. 
Wracamy do ghatów, gdzie trwają uroczystości pudży. Oglądamy z zaciekawieniem śpiewy, zapalanie świeczek. Rikszami wracamy do hotelu. Przy kolacji mało wymieniamy wrażeń i spostrzeżeń. Staramy się wręcz znaleźć tematy zastępcze, oderwane od tego co dopiero zobaczyliśmy. Tego jednak nie da się zapomnieć i wrócimy do tematu następnego dnia.

Wstajemy bladym świtem, a właściwie jeszcze przed jego nastaniem. Ruszamy ponownie do ghatów, by tym razem w  łódce wybrać się na wschód słońca nad Gangesem. Jest to niebywała okazja by przypatrzeć się ghatom ze strony rzeki oraz zobaczyć tłumy pielgrzymów, którzy o wschodzie słońca zanurzają się w Gangesie dokonując rytualnej kąpieli. Patrzymy na to wszystko z wielkim zdziwieniem. Poziom wody jest niski. Co jakiś czas wystają z wody pływające w niej zwłoki, martwe krowy, nieczystości. Na brzegu zaledwie kilka metrów od tych scen widzimy mnóstwo zanurzonych po pas ludzi. Niektórzy z nich w Gangesie myją nawet swoje małe dzieci i zęby. 
Prócz rytualnych kąpieli spotykamy na brzegu wielu praczy, których głuche obijanie ubrań oraz tkanin o specjalne deski rozlega się dookoła. W ciszy poranka dźwięki te wydają się bardzo silne. 
Jeszcze raz tym razem na łódkach podpływamy do stosów kremacyjnych. Tu cały czas trwa palenie zwłok. Stosów jest mniej niż wieczorem. Akurat przy nas układają stos dla kolejnego ciała. Widzimy krok po kroku jak się to odbywa. Mając możliwość wypatrujemy sporo szokujących scen. Tuż nad brzegiem gromadka chłopców dogasza tlące się jeszcze resztki stosu kremacyjnego. Zalewają je wodą z Gangesu. Długimi patykami rozgarnia teraz resztki w poszukiwaniu niespalonych ozdób, kolczyków i naszyjników. To samo ale w bardziej dokładny sposób robi jeden z mężczyzn stojący w wodzie z wielkim sitem i przesiewający prochy, które rozsiewa w wodzie. Widać bez dwóch zdań, że spodziewa się coś znaleźć w tych pozostałościach.
Na pokładzie łódki zapalamy małe lampki, które każdy z nas puszcza na wodę.
W drodze do autobusu zatrzymujemy się, by z góry popatrzeć na Złotą Światynię. Na śniadanie jesteśmy w hotelu.
W drugiej części zwiedzania Benares na dzisiaj mamy przejazd do Dernath, do miejsca, gdzie Budda miał pierwsze kazanie. Oglądamy święte miejsce dla buddystów. Potem odwiedzimy małą ekspozycję zabytków w lokalnym muzeum archeologicznym.
Tuż przed samym odlotem samolotu do Bombaju, wpadamy z wizytą do sklepu z jedwabiem. Tu po krótkim zapoznaniu się z techniką tkania jedwabiu zostajemy zaproszeni do sklepu. Najpierw zarzekaliśmy się, że nikt nie nosi się z zamiarem zakupów Ale atmosfera grupowych zakupów udzieliła się nam wszystkim. Teraz przerzucamy nad głowami dziesiątki metrów jedwabnych szali, obrusów, kap. Między nami migoczą złote nitki brokatów z Varanasi. Przebieramy i wybieramy. A jest w czym.
Najpiękniej bawi się Sylwia, które targuje swoje niebieskie sari. Na żadne argumenty, które nie przemawiają do sprzedawców używa wreszcie stanowczego stwierdzenia: jestem młoda, jestem piękna i muszę kupić to sari. Metoda zaskakująca, ale jak widać skuteczna, bo cena spada o połowę. Bawimy się przednio prezentując przed grupa wszystkie zakupy.
Czas jednak biegnie nieubłaganie i musimy jechać na lotnisko. Tu żegnamy się z naszym opiekunem, który zaskarbił sobie sympatię każdego z nas. Lecimy już sami do Bombaju. Tam odbierze nas nowa zmiana.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: