Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

RPA 11-27.10.2009

Mossel Bay, Przylądek Igielny, Hermanus

23-10-2009

Mimo późnej pobudki większość z nas nie śpi już od dawna. Siedzimy sobie przed naszymi domkami i wsłuchujemy się w ptasi koncert oraz wdychamy zapachy z pobliskiego ogródka. Lawenda, zioła, kwiaty…

Dzisiaj znowu długi przejazd ale z przerwami. Najpierw miasteczko Mossel Bay – gdzie zatrzymujemy się w muzeum Bartolomeo Diaza, by zobaczyć jego łódź, którą z Portugalii dopłynął do Afryki. W pobliskim muzeum oglądamy także muszle i żyjątka morskie. Przerwa na mini zakupy i czas na nas. Towarzyszą nam przepiękne krajobrazy. Z głównej trasy odbijamy w stronę oceanu na Przylądek Igielny. Wąska droga i urokliwe pola uprawne jak okiem sięgnąć. Przy małych zbiornikach z wodą mnóstwo żurawi. Jesteśmy już głodni. W maleńkiej smażalni ryb na samym Przylądku zamawiamy fish and chips. Wielki kawał pysznej ryby i frytki smakują nam jak nigdy dotąd. Odpoczywamy chwilę a stąd już tylko kilkaset metrów dzieli nas od Przylądka. Oczywiście nie może obejść się bez pamiątkowych zdjęć w miejscu, gdzie spotykają się dwa Oceany: Atlantycki i Indyjski. Wznosimy w tym miejscu toast szampanem i na kilka minut Przylądek należy tylko do nas. Niczym najprawdziwsi zdobywcy delektujemy się widokami, robimy zdjęcia i niestety musimy jechać dalej bo przed nami miasteczko Hermanus.
Nadal mimo tego, że jesteśmy już tutaj kilkanaście dni nie możemy rozgryźć pogody. Potrafi się ona zmieniać kilka razy w ciągu dnia. Choćby teraz. Jedziemy w pięknym słońcu, błękitne niebo, śliczne małe pierzaste chmurki. I nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki niebo pociemniało, góry zasnuły się mgłą i wjechaliśmy w całkowitą ciemność. Niedobrze, bo liczyliśmy na dobrą pogodę. Hermanus to małe miasteczko ale bardzo popularne wśród znawców w terminie od czerwca do października- listopada. Tu tutaj przypływają wieloryby i miasto to uchodzi za najlepszy punkt obserwacyjny. Kwaterujemy się w hotelu nad samym oceanem, z naszych okien widać ocean. Zanim zajmiemy pokoje stajemy nad brzegiem oceanu wypatrując wielorybów. I są, z daleka widzimy kawałki ich grzbietów. Jeden z nich pokazuje wielgachny ogon. Tuż obok albo kupa kamieni albo kolejny wieloryb. Nabieramy apetytu. Póki co jednak kolacja. Nie denerwuje nas już czekanie na pierwsze danie a potem na kolejne. Wiemy, że to musi potrwać. Spacerem wracamy do hotelu. Zapowiada się ciepła noc. Nas jednak bardziej interesuje jutrzejszy ranek i pogoda oraz przejrzystość powietrza. 


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: