Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Mazury 14-20.07.2009

Wizyta w Świętej Lipce, Kętrzyn, Gierłoż, Wilczy Szaniec

17-07-2009

Pierwszy dzień na Mazurach budzi nas słońcem. Mieszkamy w lesie nad samym Jeziorem Niegocin. Za oknem ptaki i szum wysokich i smukłych sosen. Przed nami bardzo mazurski dzień. Rozpoczynamy go od wizyty w Świętej Lipce, to dla lokalnej ludności najważniejszy kościół w okolicy. Dzisiaj w piątek przygotowania do popołudniowego ślubu - dekoracje pełną parą. My po obejrzeniu wnętrz barokowych zasiadamy w ławkach by przyjrzeć się prezentacji organ. Instrument ten jest unikatowym przykładem ponad 4000 różnej wielkości piszczałek wzbogaconych dodatkowo o ruchome elementy, i tak przy ostatnim granym utworze zaczynają dzwonić dzwonki w rękach aniołów, Maryja kłania się wiernym, a aniołowie potrząsają głowami. Żałujemy tylko, że zewnętrzna fasada Kościoła jest przykryta rusztowaniami. Stąd zaledwie kilkanaście kilometrów dzieli nas od Kętrzyna. To jednak dla nas tylko przystanek w drodze. Kolejnym celem jest Gierłoż i Wilczy Szaniec. Tu do dnia dzisiejszego w mrocznym i gęstym lesie kryją się bunkry wzniesione podczas II wojny światowej. Pomiędzy nimi fragment bunkru Hitlera. Dzięki rzeczowej i obiektywnej opowieści o tym miejscu lokalnego przewodnika maszerujemy przez cały teren i kolejno dowiadujemy się o przeznaczeniu poszczególnych budowli, z których z większości ostały się tylko ruiny. Miejsce mroczne i pełne komarów. Mamy wrażenie, że żadne środki na nie nie działają. Przed nami jeszcze jedna atrakcja. Typowymi mazurskimi alejami, całkowicie zacienonymi przez korony wielkich i starych drzew udajemy się do miejscowości Sądry. Tu bardzo przedsiębiorcza Mazurka gości nas jeszcze ciepłym ciastem drożdzowym i opowiada historię swojej rodziny. Po kawie idziemy do muzeum - to fenomenalny zbiór lokalnych starych naczyń, mebli, pościeli. Większość z nich pochodzi z prywatmych zbiorów rodzinnych. Pozostałe to długie lata poszukiwań tych skarbów w okolicznych wioskach. Na kolację wracamy do Wilkasów. Jednak dla wielu z nas starczy czasu by wsiąść na rowery. Przed nami malownicza trasa do wsi Doba. Mamy do przejechania około 20 kilometrów. A po drodze kanały, śluzy, jeziora. Jak tylko oddalimy się od głównej, uczęszczanej trasy coraz więcej ptactwa: bociany, żurawie, czaple. Na koniec zasłużona kąpiel w jeziorze.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: