Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

RPA 11-27.10.2009

Durban, mistrzostwa w piłce nożnej, akwarium

19-10-2009

Budzi nas słońce. Po leniwym śniadaniu pakujemy się i ruszamy w dalszą drogę. Tym razem jeszcze bardziej na południe w stronę Durbanu. Po drodze kilka mniejszych miejscowości. Wjeżdżamy do miasta boczną drogą by zobaczyć stadion prawie gotowy na Mistrzostwa w piłce nożnej. Oczywiście wokół stadionu wielki plac budowy, jednak udaje się nam wjechać właśnie na ten plac. Udajemy zagubionych a przy okazji robimy zdjęcia i przyglądamy się całej konstrukcji z bliska. Nikt nas nie goni. Korzystamy z okazji i jedziemy do końca. Jesteśmy zbyt blisko by zrobić ujęcia całego stadionu, ale znajdziemy miejsce tuż za bramą wjazdową i tu stajemy na chwilę na zdjęcia.

Potem przejazd do  miasta na znaną Złotą Milę. W efekcie przygotowań do mistrzostw całe miasto jest rozkopane, przygotowywane są nowe rozjazdy, nowe zjazdy, nawet promenada nad Oceanem ulega całkowitej przebudowie, robi się tu rabaty i klomby. Manewrujemy pomiędzy zasiekami i zmierzamy do jednego z długich pomostów wychodzących w ocean. Tu lepiej widać wielkie zawijające się fale. Są wędkarze i surferzy.
Na końcu deptaku czekamy na busa i jedziemy na kilka minut na główny plac w mieście by zobaczyć ratusz miejski. Wracamy do oceanu i na koniec dzisiejszego zwiedzania akwarium. Piękne zrobione w zatopionym statku. Z przerwą na pokaz tresowanych delfinów i małe fish and chips w prawdziwej gazecie większość czasu spędzamy w akwarium obserwując wielkie płaszczki, zgrabne rekiny, leniwe żółwie. Są też Nemo i inne kolorowe rybki z raf koralowych. Nie możemy oderwać się od pojedynczych akwariów.  Kiedy dobiega końca nasz pobyt wpadamy na kilka chwil do hotelu by się przebrać. A wieczorem kolacja z rybami. Tym razem siedzimy a przez szybę mamy widok na akwarium. Całe ławice ryb mniejszych i większych pływają nam podczas kolacji tuż obok. Wspaniały widok. Czasu mamy bardzo dużo by obserwować ryby, bo kuchnia tym razem wyjątkowo wolno realizuje nasze zamówienie. Ale cierpliwie czekamy bo jesteśmy bardzo głodni. W międzyczasie musimy jeszcze zmienić kilka zamówień, bo właśnie się coś skończyło. Tu nam czegoś zabrakło, tu przyszło więcej. Wreszcie chłopcy widząc, że jesteśmy już zniecierpliwieni przynoszą na stół dwie butelki szampana. My jednak nadal czekamy na jedzenie. Rezygnujemy z deserów, bo jutro wcześnie wstajemy. Przed nami lot wewnętrzny do Port Elizabeth.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: