Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Rzymskie Wakacje 29.09 - 4.10.2009

Ogrody Watykańskie, muzeum, Zatybrze

02-10-2009

Jest piątek i budzi nas informacja, że strajkuje metro. Niedobrze, bo musimy dostać się na Watykan. Szybka mobilizacja od rana. Śniadanie w biegu i z nastawieniem na przejazd zatłoczonym autobusem zmierzamy na przystanek. Ja po drodze uzyskuję informacje, że strajk z 8 przełożono na 8.30. To świetna wiadomość. Zdążymy wszyscy dojechać na miejsce. Tu zbiórka dzisiaj na skrzyżowaniu ulic przy Watykanie. Wiemy już wszystko. Idziemy do Muzeów Watykańskich. Kolejka wzdłuż muru przeraża i odstrasza. Dobrze, że dla grup zamówionych wcześniej mamy osobne wejście bez żadnej kolejki. Czekamy wewnątrz na wszelkie formalności, których tutaj sporo. Najpierw dokumenty, potem wymiana vouchera na bilety. Słuchawki. Wreszcie jesteśmy gotowi. czekamy na naszą przewodniczkę. Pojawia się Pani, która zbiera swoją grupę i idziemy do Ogrodów Watykańskich. Trrudno się tu dostać, bo liczba miejsc jest ograniczona. Nam się udało. Pani nie zachwyca nas swoją wiedzą a i sposobem oprowadzania niestety też nie. Ale Ogrodów i tak nam nie popsuje. Poza tym pocieszamy się, że już za chwilę spotkamy się ponownie z naszym Przewodnikeim, który oprowadzi nas po wnętrzach Muzeów.

Dobrze, że mamy słuchawki, bardzo to umili i ułatwi nam zwiedzanie. Tłumy trochę mniejsze niż rano, bo teraz pora lunchu.

I znowu spóźnieni spotykamy się przy wejściu do Muzeów. Chyba nabieramy wprawy w chodzeniu z przewodnikiem. Dzisiaj miny już znacznie świeższe niz wczoraj. pan przewodnik tylko psotliwie uśmiecha się ciesząc się bardzo, że udało Mu się zmęczyć grupę. Ale może być dumny, zrobił kawał dobrej roboty i pokazał wszystkie najważniejsze dzieła wewnątrz.

Czas na jedzenie. Łapiemy ostatnią okazję, bo za chwilę sjesta i restauracje będą się zamykały na kilka godzin. Mamy naszą maleńką ale sprawdzoną już knajpkę po drodze do naszych hoteli. Zajmujemy wszystkie stoliki na zewnątrz i jeszcze jeden duży wewnątrz. Na stołach króluje spaghetti białe z czosnkiem i owocami morza. Oczywiście są też kwiaty cukinii, pasta, pizza, pomidory z dodatkami, focaccia. Zajadamy się i biesiadujemy na tyle długo, że przekładamy nasze spotkanie wieczorne na inną późniejszą godzinę. Czas na sjestę.

Nasza wycieczka tym razem naprawdę przypomina podchody, albo zabawę na orientację. Umówiliśmy się w punkcie, do którego każdy musiał dotrzeć sam. I znowu nie było żadnych problemów, mało tego byliśmy wszyscy 10 minut przed czasem.

Czekamy na nasz autobus i jedziemy na Trastevere czyli ZATYBRZE. A tu piątkowy wieczór, gwar, mnóstwo ludzi, wszystkie knajpki pełne. Kusimy się oczywiście na kolejne jedzenie. Niby mieliśmy każdy sam  i tak wylądowaliśmy wszyscy w jednej knajpce. Pyszny wieczór.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: