Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Tajlandia II 26.11-14.12.2009

Odwiedziny w wioskach górskich

07-12-2009

Rano idziemy na poranny, lokalny bazar owocowy, potem wsiadamy do żółtego pojazdu i jedziemy w góry. Najpierw wysiadamy przy wiosce mniejszości chińskiej, idziemy wzdłuż zaglądamy do kilku domów do wnętrza, wszędzie biednie, domy kryte blachą, ściany z bambusa ledwo się trzymają pionu. Najbardziej dziwią nas pampersy na sznurku po wypraniu. Widzimy też inne domy te bogatsze z kamienia i meczet w przebudowie. Jedziemy do miejsca, gdzie nieoznakowanym szlakiem idziemy na punkt widokowy na wysokości ponad 1900 mnpm i mgła wokół, trochę błota z porannej rosy brudzi nasze ubrania i buty, ale nie poddajemy się. Jedziemy do Królewskiego Ośrodka Badawczego, nie mamy dobrego nastawienia, wyobraźnia nasza koncentruje się wokół wyobrażenia, że jakiś człowiek będzie nam opowiadał, jak zamieniono grządkę z opium z 2 grządkami marchewki, a następna kapustą i dowiemy się o walorach smakowych i elementach rolnictwa. Po przyjechaniau zaskoczenie, że to ogród botaniczny z pięknymi kwiatami w dużym pawilonie, zakupy galaretek, kawy, suszonego mango i soczków z marakui. Jedziemy do ogrodu bonsai, tu pniemy się po schodkach i ścieżkach w górę ot tak żeby pochodzić. Lunch jest w bardzo lokalnej restauracji, bo chińskiej, jedzenie pycha, miejscówka z bardzo podstawową toaletą. Odwiedzamy jeszcze wioski z dziećmi, którym rozdajemy ciasteczka kupione przez Saranję, dużo ich wokół nas. Te bardziej cwane wystawiają rączki po dokładkę, ale i tak widzimy że za piłkę służy im butelka plastikowa wypełniona piaskiem, tylko nie odbija się. Najmniejsi mieszkańcy opuszczaja nas gdy torebki ciasteczek są puste. Kilka bransoletek uplecionych z trawy przyozdabia nasze dłonie – rodzaj datku dla tej wioski. Następnie jedziemy do wioski, gdzie kobiety chodzą w tradycyjnych strojach plemiennych i kolejne chustki mamy do bagażu. Dochodzimy do górskiej granicy z Birmą, pijemy czekoladę na gorąco i kawę. Wracamy do hotelu, krętą i stromą drogą o nachyleniach do 30%, czujemy z naszego pojazdu zapach palonej gumy, ale jest pięknie. Asia i Krzysiek poddają się masażowi stóp.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: