Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Tajlandia i Kambodża 2-23.03.2010

8 dzień

09-03-2010

Wstaliśmy bardzo wcześnie. W czasie kilku godzin przejazdu do Lampang nadrabialiśmy zaległości w spaniu.

W Lampang zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nasz kierowca i Pot zamiast podawać odległości w kilometrach bardzo często mówią nam o czasie, który pozostał do miejsca, gdzie mamy dojechać. Nawet, gdy pytanie pada kilka razy podają odległość w minutach.
W mieście zobaczyliśmy dwie świątynie nietypowe w stosunku do tych, które widzieliśmy do tej pory, gdyż zdobione w stylu birmańskim. Posągi Buddy również wyglądały tam inaczej – postacie zostały przedstawione z owalnymi twarzami (tu również wpływ sztuki rodem z Birmy).
Przy jednej ze świątyń znajdowała się fabryka typowej dla Lampang ceramiki. Najbardziej charakterystycznym wzorem dla tego regionu jest malowany kogut.
W drugiej świątyni mogliśmy przez chwilę przyjrzeć się życiu codziennemu młodziutkich mnichów. W Tajlandii wielu rodziców wysyła swoje dzieci do klasztorów. Zwyczaj ten dotyczy zwłaszcza chłopców. W czasie pobytu w klasztorze mają oni okazję zdobyć gruntowną edukację, nauczyć się dyscypliny, etc. Bycie nowicjuszem nie oznacza konieczności bycia mnichem przez całe życie. Po kilku latach chłopcy mogą zdecydować, czy chcą pozostać w klasztorze, czy wolą być w życiu kimś innym. Wielu Tajów uważa, że mężczyzna, który choć przez chwilę był w klasztorze na pewno będzie dobrym ojcem, mężem i pracownikiem.
W Wat Prakaew Don Tao zobaczyliśmy ogromną rzeźbę – słonia. Pote opowiedział nam legendę o zwierzęciu, na którego część wystawiono pomnik. Dawno, dawno temu, jeden z królów chciał przenieść Szmaragdowego Buddę (dumę i symbol narodowy Królestwa Tajlandii) z Sukothai do Ayuthai. Włożył figurę na grzbiet słonia i w ten sposób chciał ją przetransportować pomiędzy dwoma miejscowościami. W czasie drogi słoń za każdym razem starał się zawrócić. Sytuacja powtarzała się wielokrotnie w tym samym miejscu. W końcu król zdecydował, że to znak, iż należy zostawić Buddę w wybranym przez słonia miejscu. W ten sposób posąg przez pewien czas pozostał w Lampang.
Po zwiedzeniu tych dwóch zespołów świątynnych wybraliśmy się na lunch. W czasie deseru nagle usłyszeliśmy znajomy głos. Okazało się, że to Pote nasz przewodnik śpiewa karaoke. Kolejny występ wschodzącej gwiazdy tajskiej piosenki planowany jest na jutro:D.
Przejechaliśmy do Phayao. To niewielkie miasteczko słynie z malowniczo położonego jeziora i przepysznej kawy podawanej w elegancki sposób.
Następnie udaliśmy do Chiang Rai. Wjeżdżając do miasta zwiedziliśmy białą świątynię – przypominająca pałac królowej śniegu. Biała świątynia powstała mniej więcej dziesięć lat temu. Została stworzona przez współczesnego tajskiego architekta. Przy bramie świątyni znajdują się dwie rzeźby jedna jest przestrogą dla palaczy, druga zaś ma być ostrzeżeniem przed nadużywaniem alkoholu. Dalej znajduje się współczesna rzeźba przedstawiająca smażących się w ogniu piekielnym, którzy błagalnie wyciągają ręce po pomoc. W środku świątyni znajdują się bardzo nowoczesne dekoracje przedstawiające między innymi: Neo z Matrixa, wieże World Trade Center oraz wiele innych scen przedstawiających ikony popkultury.
Wieczorem zatrzymaliśmy się na targu w Chiang Rai. Zakupiliśmy tam dużo różnorodnych lokalnych smakołyków na kolację.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: