Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Bali-SPA 12-23.04.2010

5 dzień

16-04-2010

Po śniadania opuściliśmy nasz hotel i udaliśmy się na północ wyspy.

Jako pierwszą zwiedziliśmy świątynie w Batuan. Po raz pierwszy przepasaliśmy się kolorowymi świątynnymi sarongami. W świątyni trwały akurat przygotowania do trzydniowego święta. Kobiety przygotowywały kolorowe dekoracje, mężczyźni natomiast gotowali potrawy, które częściowo miały być później złożone w ofierze, a częściowo były przeznaczone dla odwiedzających świątynie wiernych.
Następnie przejechaliśmy do centrum rękodzieła Bali mieszczącego się tuż obok Batuan. Dana – nasz przewodnik pokazał nam ogromną pracownię rzeźbiarską należącą do rodziny tutejszych braminów. Na początku przyglądaliśmy się pracy artystów tworzących z bezkształtnych kawałków drewna kunsztownie wykonane figury. Potem obejrzeliśmy zebrane w wnętrzach egzotyczne rzeźby przedstawiające tutejszych bogów i sceny z życia codziennego.
Potem udaliśmy się na plantacje. Zobaczyliśmy między innymi, w jaki sposób rośnie kakao, ananasy, biały i czarny pieprz, etc. Nasza grupa skorzystała z okazji na spróbowanie cenionej przez znawców kawy, której ziarna wyszukiwane są przez jedynego w swoim rodzaju kipera – Luwaka z rodziny mangustowatych.
Przejechaliśmy nad jezioro Batur, które mieści się w kraterze wulkanu. Niestety, gdy dojeżdżaliśmy do jeziora rozpoczęła się straszliwa ulewa. Chcąc przeczekać deszcz zdecydowaliśmy się najpierw obejrzeć muzeum, aby dowiedzieć się trochę więcej o tutejszych wulkanach. Dana szczegółowo przedstawił nam wszystkie dane dotyczące sejsmiczności wyspy oraz całej Indonezji. Opisał wszystkie najważniejsze trzęsienia ziemi, które miały miejsce na tym terenie w ciągu ostatniego stulecia. Po wyjściu z muzeum wyruszyliśmy dalej na północ. Korzystając z tego, że ulewa na chwilę ustała zaparkowaliśmy tuż obok punktu widokowego, z którego roztaczał się malowniczy widok na jezioro i wulkan Batur. Niestety wszystko było pokryte gęstą mgłą.
Wczesnym wieczorem przyjechaliśmy do położonego w górach hotelu. Początkowo pobyt tam budził spore obawy zwłaszcza u Zbyszka zniechęconego wizją kilkudniowej diety oczyszczającej:D. Nasze wątpliwości szybko ustąpiły miejsca zachwytowi. Z okien naszych domków roztaczał się przepiękny widok na soczyście zieloną dżungle. W oddali szumiała rzeka. Kolacja była prawdziwą ucztą nie tylko dla podniebienia, ale również dla oka.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: