Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Indie 1-17.10.2010

22 świątynie w Kajuraho, Varanasi, Bombaj, Goa

15-10-2010

W Kajuraho pobiliśmy chyba rekord świata - obejrzeliśmy wszystkie 22 świątynie (zwykle turyści oglądają 12), nie o ilość jednak chodzi a o jakość - te tysiącletnie budowle są naprawdę wspaniale zachowane a ilość przedstawionych na ich fasadach scen (nie tylko erotycznych) jest taka, że można by spokojnie oglądać je przez co najmniej tydzień.
Ale przed nami było Varanasi. Po krótkim locie poczuliśmy że jesteśmy w prawdziwych, nie lukrowanych Indiach. Podróż rikszami nad brzeg Gangesu przez islamską część miasta dostarczyła nie tylko emocji związanych z olbrzymim ruchem i ściskiem ale także pokazała bezmiar nędzy jego mieszkańców.
Najtrudniejszy moment czekał nas jednak dopiero następnego dnia rano. Wstaliśmy o świcie by zobaczyć rytualne ablucje i kremację zwłok nad Gangesem. Płynąc niewielką łodzią mogliśmy to obserwować całkiem z bliska. Potem wracaliśmy wąskimi uliczkami starego miasta widząc wszędzie brud, lepianki i nędzę. W drodze powrotnej nikt nie miał ochoty na rozmowę.
Tego samego dnia późnym wieczorem dotarliśmy do Bombaju. Z niewielkimi przygodami (jechaliśmy czterema samochodami, 3 przyjechały szybko kierowca 4 błądził i dotarł po godzinie) dojechaliśmy do hotelu na kolację.
Następngo dnia znów o świcie wyruszyliśmy na zwiedzanie Bombaju. W momencie gdy zobaczyliśmy naszą przewodniczkę mieliśmy wątpliwości czy zdoła wejść do autokaru. Stuletnia blisko chyba Pani okazała się jednak wyjątkowo dziarska a do tego z ogromną swadą i zaangażowaniem przez 6 godzin pokazała nam chyba wszystkie interesujące miejsca w Bombaju.
Po południu lecieliśmy już na Goa. Jacek został wzięty za terrorystę - został wezwany do dodatkowej kontroli bagażu i o mało nie został w Bombaju. Ale wszystko skończyło się szczęśliwie.
Goa to zupełnie inny świat - palmy, bujna roślinność, piękne widoki na morze.
Dzisiejszy dzień przeznaczony był na odsypianie i kąpiele w morzu lub basenie, jutro jedziemy na zwiedzanie starego Goa a pojutrze - do domu.
Widzieliśmy i przeżyliśmy mnóstwo a te ostatnie dni wiele osób zachęciły do kolejnej wyprawy, by zobaczyć Indie Południowe.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: