Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Chiny 11-26.10.2010

4 dzień

14-10-2010

Tym razem wyjechaliśmy już przed ósmą z hotelu by wcześnie dojechać do Pałacu letniego - ulubionego parku Cesarzowej Cixi (dynastia Xing). By lepiej obejrzeć panoramę wzgórza długowieczności oraz architekturę budynków, pływaliśmy statkiem po jeziorze Kunming. Słynna łódka Cesarzowej z białego marmuru przyciągała wzrok każdego swym bogatym zdobieniem i czystością koloru. Nie na próżno w końcu Cixi wykorzystała pieniądze przeznaczone na marynarkę wojenną by rozbudować teren parku. Naszym kolejnym celem stała się manufaktura pereł. Zastanawialiście się kiedyś ile pereł może posiadać ostryga słodkowodna? Na to pytanie chętnie odpowie wam każdy po powrocie z wyprawy. Po krótkim wprowadzeniu był czas i na zakupy. Największym zainteresowaniem cieszyły się kremy wygładzające skórę, dające gwarancję odmłodzenia o 20 lat. No cóż, która kobieta by się na to nie skusiła?:) Danusia zaznaczyła tylko, że jeśli nie odmłodnieje przez rok o 10 lat, przyjedzie z reklamacją;)

Po perełkach w końcu słynne Zakazane Miasto. Pięknym pałacom cesarskim nie było końca, złota, cesarska barwa dachów wyróżniała każdą nową budowlę, a jednym z obowiązkowych zajęć każdego przed fotografowaniem było podliczenie  figurek starożytnych zwierząt chińskich na krańcach dachu, których liczba miała symbolizować rangę budowli. Po przejściu przez Ogrody Cesarskie
wyszliśmy poza obręb Zakazanego Miasta i przemieściliśmy się na szczyt wzgórza węglowego, które znajduje się na wprost od wyjścia północną bramą. Tu konieczne jest zaznaczenie, iż mimo napiętego programu, na szczyt wzgórza do pięknej Świątyni Wiecznej Wiosny wspięli się wszyscy! Nasz chwilowy wysiłek wynagrodził piękny widok na cały obszar Zakazanego Miasta z góry. Tu wyjaśniły się wątpliwości wszystkich co do tego, gdzie znajdują się pałace konkubin, których nie są otwarte dla turystów. Tu również co niektórzy odkryli swe prawdziwe oblicze.

W naszej grupie pojawił się Cesarz - Stasiu oraz Cesarzowa - Krysia:) Nie pozostało nam nic innego, jak zrobić im zdjęcie, byście i wy mogli nam uwierzyć;)
Nasze zwiedzanie Pekinu powoli dobiegało końca. Pozostała nam jeszcze tylko przepyszna kolacja w restauracji mongolskiej, gdzie mieliśmy okazję spróbować m. in.pysznego szaszłyka z baraniny. Najedzeni i pełni energii udaliśmy się na dworzec kolejowy skąd ruszał pociąg do Xian - kolejnego punktu naszego programu. O 21:18 pociąg w końcu ruszy. 

Przed nami 11 godzin pociągiem w kuszetkach 4 osobowych. Był więc najwyższy czas na integrację. Co prawda pomieszczenie 12 osób na dwóch łóżkach kuszetkowych graniczy z niemożliwością, a jednak i tak osiągnęliśmy niezły wynik: 10 osób siedzących, dwie stojące. Czas umilała nam "ambrozja" przywieziona jeszcze z Polski. Zajadając orzeszki chińskie prowadziliśmy burzliwe dyskusje na różny temat.
Oczywiście nie omieszkaliśmy zrobić też krótkiego testu ustnego z wiedzy, którą dotychczas zdobyliśmy;) Tak oto w miłym gronie spędziliśmy dobre kilka godzin.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: