Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Stambuł 7-12.11.2010

3 dzień

09-11-2010

Dzisiejszego dnia zwiedzaliśmy najważniejsze zabytki starego Stambułu. Dzień jak zwykle rozpoczęliśmy od  pysznego śniadania. Następnie już po spotkaniu z Nese udaliśmy się wspólnie w kierunku Hagia Sophia. W Świątyni Mądrości Bożej (dziś przekształconej w muzeum) spędziliśmy 1,5 h, zwiedzając dokładnie przestrzenną, pięknie zdobioną mozaikami i marmurami budowlę. Kolejnym punktem zwiedzania był Wielki Bazar, jednak zanim tam dotarliśmy Nese zaprowadzila nas na typowego kebaba tureckiego. Nie wszyscy jednak byli zadowoleni przygotowaniem go, gdyz różni się on znacznie od kebabów, które możemy kupić w Polsce. Oprócz mięsa dodaje się zwykle tylko cebulę, sałatę ewentualnie pomidora, raczej nie ma zwyczaju dodawania sosów. Część osób zdecydowała się na zamówienie dodatkowo ajranu, tj słonego kefiru, który jest doskonałym dodatkiem do lunchu. Jednak warto być przygotowanym na niespodziewane przyspieszenie przemiany materii pijąc go. Inni domówili kawkę turecką bądź herbatkę i tak oto najedzeni i napici udaliśmy się na zakupy. Tam kolejne półtorej godziny wolnego, a było po czym chodzić, gdyż w Wielkim Bazarze mieści się ok 4 tysiące sklepów, a pracuje ok 20 tysięcy osób. Dodając do tego liczbę turystów oraz lokalnych Turków przychodzących tu na zakupy, suma robi się niewyobrażalna.

A jednak każdy z nas miał chwilę, by potargować się o chustę kaszmirową, jedwabną, dywan, naczynia ceramiczne, kolorowe lampy tureckie, złotą i srebrną biżuterię czy też inne produkty. Można było tam znaleźć naprawdę wszystko. Najważniejsze jednak było, by orientować się w terenie i nie zgubić drogi wchodząc w kolejną boczną uliczkę pełną kolorowych sklepów i zagadujących w najróżniejszych językach sprzedawców. Półtorej godziny okazało się dla większości czasem zupełnie wystarczającym i po zebraniu grupy w okolicznej kawiarni Sturbucks udaliśmy się do Shisha Baru. Tam niektórzy po raz pierwszy skosztowali najpopularniejszej w Turcji jabłkowej fajki wodnej. Inni, wprawieni smakosze, instruowali nas jak wciągać powietrze, by nie zaszkodzić sobie ani sąsiadom. Początki były trudne. Jedna z shishy wylewała wodę  na stół, ponieważ ktoś pomylił wciąganie powietrza z wdmuchiwaniem...ale z czasem wszystkim szło już coraz lepiej, a i śmiechu przy tym było mnóstwo. Dodatkowo zamówiliśmy sobie tureckiego czaja zwykłego, jabłkowego oraz piwo.

Towarzyszył nam również okoliczny kot, który rozsiadł się dokładnie po środku naszej grupy nie przeszkadzając sobie w popołudniowej drzemce:) Ok 16:30 zakończyliśmy wspólne przesiadywanie i podzieliliśmy się na 3 grupy. Anita wraz z Zosią, Olą oraz Andrzejem zdecydowali się na kąpiel w tradycyjnej tureckiej łaźni wraz z szorowaniem oraz masażem.  Część ekipy wracała taksówkami do hotelu, część zaś wracała wraz ze mną spacerkiem. Wybraliśmy drogę wąskimi, mniej znanymi uliczkami tak, by poznać atmosferę lokalnego Stambułu. Doszliśmy do Zatoki Złotego Rogu, gdzie już powoli zmierzchało. Stamtąd przez najsłynniejszy Most Galata, zawsze pełen wędkarzy oraz otwartych poniżej restauracji rybnych. Za mostem zaś uliczką galerii oraz sklepów muzycznych, mijając pięknie oświetloną wieżę Galata doszliśmy aż do głównej ulicy dzielnicy Pera ( tej, w której mieszkaliśmy), tj. Iztakal. O 19:00 byliśmy umówieni z resztą grupy na wspólną kolację, tak więc zmierzaliśmy już powoli do hotelu by chwilę jeszcze odpocząć przed wieczornym wyjściem.

Punktualnie o 19:00 spotkaliśmy się całą grupą i udaliśmy się do pobliskiej restauracji z najrozmaiciej przyrządzanym kebabem. Pan był bardzo wygadany i zarzekał się, że jeśli coś nie będzie nam smakować, nie będziemy musieli mu płacić. Nie wiedział w co się pakuje, gdyż w grupie mieliśmy przecież znawczynię wszelakiej kuchni- Anitę. Zamówiliśmy baraninę, kurczaka, wołowinę, pieczone bakłażany, sałatki, pieczony chleb z mięsem i wiele innych potraw. Do tego oczywiście piwo Efez bądź tutejsze winko. Wszystko okazało się wyśmienite. Pan, mimo że początkowo wydawał się podejrzany, został pochwalony za tak smaczne potrawy. My zaś,po mile wspólnie spędzonym czasie udaliśmy się powoli do hotelu. Po drodze jednak co niektórzy ulegli pokusie przepysznych tureckich puddingów i zamówili kilka, by spróbować wszystkich specjałów:) 
 
Ok 22:00 wspólnie spotkaliśmy się na integrację w jednym z pokoi hotelowych. Wspominając poprzednie podróże z Estą i oglądając przepiękne zdjęcia spędziliśmy dobre 2 godziny na wspólnych dyskusjach. W końcu nadeszła pora snu i zakończyliśmy kolejny długi dzień:)


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: