Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Indie Południowe 20.11-11.12.2010

Park Narodowy: poszukiwanie trygrysów, rzeka Kabini

25-11-2010

Po śniadaniu ruszamy w stronę Parku Narodowego. Obiecano nam dzisiaj krótki przejazd, i rzeczywiście tylko ok. 2 godzin. Droga jak zwykle – nie zachwyca, dziura na dziurze. Do tego krowy, psy, dzieciaki, pracujący ludzie, tuk-tuki – cały lokalny folklor. Ale nie poddajemy się i w porze lunchu docieramy nad samą rzekę Kabini. Nie chce się nam wierzyć przemierzając ostatnie 20 kilometrów, że ktoś był w stanie wybrać tak odludne miejsce i tak fatalny dojazd na resort dla turystów. Nic bardziej mylnego. Już od progu witają nas odprasowani dżentelmeni z chusteczkami, kropeczkami na czoło. Potem panie w pięknych sari oprowadzają nas po hotelu, by wreszcie zasiąść przy stole na werandzie z widokiem na rzekę. Lunch – tym razem kolejna uczta i smaków i zapachów. Wszystko wygląda imponująco. Nic tylko się zajadać. Czas na krótką przerwę, przeprawiamy się przez rzekę kwaterujemy w naszej chatce i wybieramy popołudniowe safari do tutejszego parku. Oczywiście każdy jedzie tu z tą samą nadzieją – tygrys. My na sam początek napotykamy jelenie, potem ptaki, następnie pokazał się wielki gaur. Czas na wielką wiewiórkę i małpy. Jednak stale wszyscy czatują na tygrysa. Nasz przewodnik nasłuchuje, a to ptaki, a to jelenie, a to ślady na drodze. Stara się bardzo. Jest! Mamy coś – niestety tylko słoń. Ale za to jaki wielki i te ciosy. Czekamy chwilę, aż wynurzy się zza krzaka, ale widać ma chwilowo inne plany.

Potem dostajemy informacje od innych zwiedzających, że należy jechać tam i tam. Oczywiście wszyscy marzymy o tygrysie. Na miejscu okazuje się że to spora gromada dzikich psów. Nie pocieszają nas opowieści, że to trudne do znalezienia zwierzaki. I tak tygrys by się nam bardziej podobał. Wieczorem film o tutejszych parkach i ognisko.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: