Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Indie Południowe 20.11-11.12.2010

Zwiedzanie Mysore

24-11-2010

Całodzienne zwiedzanie Mysore przed nami. Po śniadaniu wraz z przewodnikiem ruszamy najpierw na wzgórze tuż obok miasta do jednej ze starych świątyń.  Inna od poprzedniczek, wypełniona po brzegi wiernymi i zapachem kadzideł. Poza kolejką wchodzimy do środka. Dostajemy nawet po kwiatku lotosu od kapłana. Obchodzimy ją dookoła. Mamy dziś szczęście do przewodnika, mówi bardzo dobrze po angielsku i dodatkowo chętnie opowiada o Indiach. W drodze do miasta mamy dwa przystanki, jeden z nich to panorama miasta, drugi to wielki byk Nandu. I rzeczywiście było warto, bo byk dopiero co po lokalnych obchodach swoistego święta jest pięknie udekorowany kwiatami. Czas na słynny Pałac w Mysore. Podobno przyciąga corocznie więcej turystów niż sam Taj Mahal. Zwiedzamy budynek z zewnątrz a potem zwiedzamy kilka sal wewnątrz.  Wszystko bardzo przemyślane, wnętrza bardzo kolorowe. I mamy ogromne szczęście, bo właśnie dzisiaj z okazji bliżej nam nieznanego święta pałac zostanie podświetlony. Zazwyczaj odbywa się to tylko w soboty i niedziele oraz przy okazji festiwali i świąt narodowych. No i proszę, akurat dzisiaj – nie mogło być lepiej. Póki co jednak ruszamy dalej na zwiedzanie. Koniecznie chcemy zobaczyć tutejszą katedrę. Wielka, przed jej wejściem sterta butów, większość siłą przyzwyczajeń hinduskich także tutaj zdejmuje buty przed wejściem do  środka. Zwiedzamy kościół inny od wszystkich miejsc świętych, które widzieliśmy do tej pory. Dalszy punkt programu to lunch. Tym razem nasz lokalny przewodnik wybiera restaurację –  i kolejny dobry wybór z jego strony. Jedzenie bardzo lokalne i smaczne. A do tego szybko i czysto.

Na sam koniec przejazd przez miasto i chwila oddechu. Sprawdzamy wodę w tutejszym wielkim basenie. Nie zachęca do kąpieli od razu , ale i tak idziemy się wykapać. Potem zostaje nam targ miejski z mnóstwem kwiatów, owoców i warzyw. Po Bangalore żadne takie miejsce nie jest nam straszne. Wszystko tu wygląda na bardziej zadbane i uporządkowane choć nadal bardzo lokalne.
Wieczorem sesja zdjęciowa z oświetlonym pałacem. Wygląda niczym Disneyowski pałac Myszki Mickey, ale jest rzeczywiście godzien uwagi. Nie tylko my spacerujemy po otwartych przestrzeniach należących do króla. Wszyscy szukają najlepszych ujęć. Tuk-tukiem wracamy do hotelu.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: