Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Indie Południowe 20.11-11.12.2010

Pola herbaciane w Munnar

01-12-2010

Budzi nas szczebiot ptaków i ponownie coś nam biega po dachu, tym razem jesteśmy szybcy i rzucamy się do okna, na kilka metrów przed nami zeskakuje z drzewa wielka wiewiórka, która widać jest właśnie na swym rytualnym codziennym porannym spacerze. Niestety słabo pozuje do zdjęć, bo jest niesamowicie zwinna i nie potrafi zatrzymać się w miejscu dłużej niż kilka sekund. Okolica jeszcze tonie w chmurach, piękny widok. Wschodzące słońce i szczyty pobliskich wzgórz przykryte białą kołderką.

Na śniadanie wiele lokalnych specjałów, a potem czas na nas. I znowu powtórka z wczoraj, tyle, że w odwrotną stronę. Jeepem na dół. Niestety psuje się pogoda i zaczyna padać, mimo to na polach herbacianych mnóstwo kobiet które specjalnymi nożycami obcinają listki z krzewów herbacianych. Przyglądamy się im bacznie, robimy zdjęcia. Przed nami kilkanaście kilometrów by dotrzeć do jednego z tutejszych górskich parków. Dołącza do nas wybitny specjalista nazywający siebie naturalistą, co nam kojarzy się mniej z naturą a bardziej z odkrytym ciałem, ale Benny jest rzeczywiście zakochany we wszystkim co indyjskie, zielone, skaczące, biegające, pełzające. Opowiada niestworzone historie o tutejszych drapieżnikach, płazach i gadach. Niestety w większości na opowieściach i pysznym lunchu się skończy, bo pogoda nie zamierza się poprawić. Góry jak widać lubią być kapryśne. Zabieramy Benniego do naszego ośrodka, przy kolacji równie wystawnej jak wczorajsza pokaz zdjęć i opowieści o dotychczasowych przygodach z turystami i zwierzętami. I jednych i drugich było już wiele. Dzisiaj przybyło nam towarzystwo, w tak odludne miejsce dotarła para nowożeńców. Łatwo rozpoznać pannę młodą, jej ręce przyozdobione są piękną henną, a i mnóstwo bransolet zdradza dopiero co ślubną uroczystość.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: