Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Indie Południowe 20.11-11.12.2010

Tanjaure

06-12-2010

Dziś przed nami dalszy odcinek trasy, jeszcze bardziej na południe. Ruszamy dość wcześnie bo chcemy dotrzeć do jednej z prawdziwych nadal czynnych świątyń przed jej zamknięciem o 12.00 Wszystko udaje się zgodnie z planem i kilka minut po jedenastej jesteśmy u wyznawców Sziwy. Jeden z przewodników przestrzegał przed wygórowanymi datkami w świątyni o które są nagabywani turyści. I rzeczywiście sporo tu kapłanów, bardzo młodych i postawnych, którzy przy każdej okazji niby prosząc o wpis do pamiątkowej księgi proszą też o datki. Potrafią być mniej przyjaźni kiedy spotykają się z odmową. Dla nas najważniejsza jest jednak świątynia, która stanowi wspaniały zabytek. Poza kapłanami mnóstwo tu pielgrzymów z całych Indii i to też jest bardzo ciekawe. Dodatkową atrakcją jest długo przez nas wyczekiwany słoń, który po odebraniu pieniążka udziela błogosławieństwa. Musimy na niego trochę poczekać, bo jak nas poinformowano udał się na special treatment. Przy wyjściu jednak i my zostajemy pobłogosławieni przez słonia.

Czas na lunch – kierowca wystawił nas dzisiaj na próbę. Raz wybór miejsca – maleńka restauracyjka tuż przy drodze. A w niej sami mężczyźni. Nas zapraszają do sali na podwyższeniu, na plastikowy stół najpierw trafia gazeta, potem liść bananowca. Podobno smakołykiem tutaj jest ryba, wprost z pobliskiej rzeki. My do tego zamawiamy buraczki, marchewkę i kilka innych specjałów. Pali nas wszystko: gardło, język, usta, wszystko jest bardzo pikantne, tu nie ma mowy o taryfie ulgowej dla turystów. Zdaliśmy egzamin pozytywnie, choć kelnerzy którzy bardzo o nas dbali widząc pewnie łzy w naszych oczach na koniec przynieśli nam wielką kiść małych bananów, wiedząc że te będą niezbędnym dla nas ukojeniem pikantnych potraw.

Docieramy do hotelu, tu tylko zostawiamy nasze bagaże i ruszamy na zwiedzanie.
Tanjaure. I znowu świątynie Unesco. Piękna, bardzo dostojna, z pozostałościami malowideł naściennych. I jesteśmy ponownie jedynymi zwiedzającymi. Nie do wiary, że mimo takiej atrakcyjności tych miejsc nie ma tu nikogo. Przed nami kolejne dwa miejsca.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: