Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Tajlandia i Kambodża 8.02.-1.03.2011

Wodospad Erawan, świątynia tygrysa, droga do Ayuthai

13-02-2011

Kolejny upalny dzień rozpoczęliśmy od wizyty nad wodospadem Erawan . Jako że składa się on z 7 poziomów, mieliśmy do wyboru dojście do któregoś z pierwszych lub wejście na samą górę, gdzie oczywiście miało być najpiękniej. Ekhi nie należy do osób lubiących chodzenie po górach bądź zbytnie przemęczanie się więc zdecydowanie odradzał nam podejście na 7 poziom mówiąc, że ślisko, stromo i niebezpiecznie. My jednak postanowiliśmy nie dać za wygraną. Pierwsze zawahania pojawiły się przy 5 kaskadzie, ale chwilę odpoczęliśmy i nie było mowy o tym by nie wejść. Mimo utrudnień w postaci lian, korzeni drzew, sporych przewyższeń, całą grupą dotarliśmy w końcu do ostatniego poziomu. Wszyscy zadowoleni przysiedliśmy przy wodospadzie. Ludwik jako pierwszy skorzystał z orzeźwiającej kąpieli i darmowego prysznicu. Chwilę później doszłam do niego ja i Ulka. Taka kąpiel była najlepszą nagrodą za wejście na samą górę. Dodatkowo darmowo mieliśmy peeling nóg, który wykonywały znane już nam rybki –tilapie. Reszta skorzystała z orzeźwiającego brodzenia. Czas nad wodospadem mijał tak miło i szybko, że spędziliśmy tam ponad 3,5h. Zaraz potem udaliśmy się na pyszny lunch 
( tym razem kurczak w sosie kokosowo-pomidorowym, wieprzowina w sosie słodko-kwaśnym, rybka w całości, ciasto z krewetek i pyszna zupka bulionowa z jajkiem i grzybami). Bogusia zakupiła tam suszone zioła tajskie do zalania whisky. Ciekawostką jest niesamowite działanie tej nalewki, które przetłumaczył nam Eki: Niesamowita moc witalna, dobre dla kobiet po porodzie, dla kobiet z anemią, dla panów po jakichkolwiek zabiegach i co najważniejsze( jak podkreślił Eki) : wzmaga seksualność u kobiet i mężczyzn. Wspólnie stwierdziliśmy, że jeśli nalewka zostanie przyrządzona jeszcze na wyjeździe, to kolejny przewodnik będzie musiał przetestowaćJ

Kolejnym punktem programu była świątynia tygrysa. Większość porównywała ją do rezerwatu lwów w RPA, nie do końca się jednak da. Tygryski piękne, ale ich wolność bardzo ograniczona. Najważniejsze jednak, że dzięki mnichom, którzy je przygarnęli, mogły przeżyć, gdyż wychowują się tu tygryski, których rodzice zabici zostali przez kłusowników. W programie dzisiejszego dnia pozostała nam tylko długa droga do Ayuthai. Po 3 godzinach, ok. 19:00 dotarliśmy w końcu do hotelu. Spotkaliśmy się na wspólnej, owocowej kolacji w jednym z pokoi, chwila dyskusji o życiu, po czym poszliśmy spać. Jutro znów pobudka o 6:30!.Pozdrawiamy


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: