
Estera Hess — podróżnik, traveler, pilot wycieczek zagranicznych, explorer, lingwista. Smakosz kuchni świata, amator sportów motorowych. Łowca przygód egzotycznych, ekspert w planowaniu indywidualnych wyjazdów zagranicznych. Doradca przy wyborze kierunku wakacji.
Budzimy się rano i znowu zerkamy do okien. Od wczoraj wieczora mamy dwie sprzeczne wiadomości na temat dzisiejszej pogody. Najpierw po kolacji z radosna wieścią powitał nas Mariusz, który zapowiedział między 8 a 10 słońce, ale potem smsem przyszła wiadomość od Ewy M. z pokoju obok, że jednak zimno i deszcz.
Pogodzie za oknem bliżej na szczęście do mariuszowych wieści. Słońca jeszcze nie ma, ale i nie ma ósmej. Śniadanie i jedziemy do portu. Zanim jednak rejs to decydujemy się zajrzeć na lokalny targ. A tu w najlepsze rozgościli się sprzedawcy najbardziej azjatyckich owoców i warzyw. Robimy szybkie szkolenie pośród egzotycznych delicji. Wąchamy tutejsze zioła, gładzimy gładkie skórki niektórych owoców, przyglądamy się małym zawijątkom kryjącym ciasto ryżowe. Dostrzegamy także liście betelu. W drugiej sekcji owoce morza, ryby świeże i suszone, mięso. Kupujemy kilka rodzajów owoców na spróbowanie. Wybieramy te egzotyczne, i najbardziej smakować nam będzie soczyste i bardzo słodkie pomelo.
Wielka dżonka drewniana tylko dla nas. Zajmujemy przestronny dół. Ale pogoda wydaje się nam bardzo sprzyjać, niebo zaczyna się przejaśniać i robi się coraz cieplej. Niektórzy z nas mają już okulary słoneczne pod ręką, inni jeszcze więksi optymiści wyciągają krem przeciwsłoneczny. Wylegamy na górny pokład. W oddali majaczą ostańce krasowe. Zatoka Ha Long nazywana przez wielu ósmym cudem świata wydaje się być rzeczywiście warta tego tytułu. Na wodzie spory ruch, dżonki, łodzie turystyczne, łodzie hotelowce, małe jednostki rybackie, wreszcie łajby na których lokalni sprzedawcy wraz z całymi rodzinami próbują nam sprzedać swoje wyroby, owoce i warzywa. Niebo robi się coraz bardziej niebieskie, wychodzi słońce. O jak przyjemnie i jak ciepło. Robimy zdjęcia na prawo, na lewo, do przodu i w tył. Razem mamy ich pewnie tysiące. Potem sesje pojedyncze, podwójne, grupowe, ustawiane, spontaniczne. Bawimy się coraz lepiej a słońca coraz więcej. Nie mogliśmy wymarzyć sobie lepszej pogody. Jest idealnie, mgiełka i lekkie zachmurzenie na wstępie i teraz lazur wody oraz mogoty.
Przed nami zejście na ląd – zwiedzamy jedną z wielkich tutejszych jaskiń. Na łodzi po krótkim rejsie czeka na nas lunch. Dzielimy się na dwie grupy, tych co zajadają się owocami morza i tych, którzy woleli co innego. Oba warianty bardzo smaczne.
Autobusem wracamy do Hanoi. Po drodze kilka przystanków do zdjęć, mini zakupy w przydrożnym sklepie i wreszcie docieramy na miejsce.
Zapadła grupowa decyzja, że wieczorem jedziemy na węża. Restauracja leży kilka kilometrów od centrum i udajemy się tam taksówkami. Nasza Trójka jest już z nami, choć powiększyła szeregi grupy nie jedzącej owoców morza a i na węża nie chce dać się namówić. Mając doświadczenie po wczorajszej taksówce dzisiaj świadomie zmawiamy tylko dwie duże i dzielimy się na panie i panów. Upychamy się oczywiście ponad normę, zabieramy Jarka i jako pierwsze udajemy się do restauracji. Najpierw na styk przejeżdżają obok nas dziesiątki motorków, motoriksz, samochodów. Potem jeszcze kilka razy jedziemy pod prąd, potem na nas jadą pod prąd, potem jeszcze coraz węższe i ciemniejsze uliczki, doły, dziury i nagle pan przystaje a nas wita pani z parującymi ręczniczkami. Cuda. Zaledwie kilka minut po nas docierają panowie. W terrariach przy wejściu pierwsze węże, te nie do jedzenia a do ozdoby.
Na górze przygotowany stolik, na nim sosy, prażynki, sól, limonki, sos sojowy. Kelner zapowiada węże, wychodzimy na korytarz gdzie rozegrać się ma cała akcja. Ja ostrożnie wdrapuję się na krzesło (stąd lepiej widać…) nie jestem odosobniona. Lucyna i Ania podobnie jak ja nie ufają wężom. Nagle z worka wypełzają na podłogę dwie kobry. W pierwszym rzędzie Mariusz, Edmund i Jarek, którzy fotografują je z bliska. Największe moje zdziwienie to zaledwie kilkuletnie dzieciaki wietnamskie, które niemal wciskają nosy pomiędzy węże a pana zamierzającego je ukatrupić, rodzice zachowują stoicki spokój…
Jest decyzja, kobra została wybrana przez naszą grupę. Skłamałabym gdybym teraz opisała w szczegółach co nastąpiło po kolei, bo przez zaciśnięte mocno oczy niewiele widać… Ale efekt był taki, że w lawinowym tempie pan od węży chwycił wprawnie kobrę, sprawnym i zdecydowanym ruchem wybił jej nożem zęby, trysnął jad, a potem rozpruł jej brzuch. To już widziałam, krew została odciśnięta do małej filiżanki, wyrwane serce i jeszcze bijące położone na talerzyku, a do drugiej buteleczki zebrano żółć. I to tyle. Siedliśmy do stołu przemieszczając się i zajmując odpowiednie miejsca. Znowu podzieleni na jedzących węża i tych niejedzących. Nie było problemów ze znalezieniem śmiałka, który by zjadł jeszcze ciepłe serce kobry. Jarek dumnie wychylił pierwszy kieliszek z krwią i sercem węża. Brrr! W jego ślady ale tylko pijąc krew poszli Mariusz, Marek, Staszek, dołączyłyśmy my: Ewa M. i Estera. Marek rozsmakował się w wódce z żółcią. Usta pomoczyły w kieliszkach Jola i Lucyna. Liczba stale rośnie.
Teraz dania z węża: zupa z węża, wąż grillowany w liściach, wąż grillowany bez liści, wąż smażony z warzywami, sajgonki z węża, mielone kości węża, chrupka smażona skórka z węża. Każdy z nas wybrał swoje ulubione danie. Aż dziwne, że z jednej kobry tyle różnych dań. Reszta dostała dzikiego kurczaka oczywiście w całości od główki aż po kuper, kluchy ryżowe, sałatę. Nie wszyscy wyglądają na najedzonych. Ale przeżycie warto było zobaczyć akurat w wietnamskim wydaniu.
"Serdecznie dziękujemy ESTA TRAVEL za zorganizowanie niesamowitej wyprawy do Ugandy. To była absolutnie niezapomniana przygoda, która przyniosła nam wiele radości, emocji i niezwykłych doświadczeń. Wszystko od samego początku było perfekcyjnie zorganizowane, od transportu, zakwaterowania w malowniczych klimatycznych loggiach, po sam program wycieczki. Doceniamy Pani pasję i zaangażowanie w organizację wyprawy wyjątkowej i niepowtarzalnej. Dopracowanie wszystkich szczegółów sprawiły, że była to podróż magiczna - komfortowa i bezpieczna. Jesteśmy bardzo wdzięczni. Specjalnie podziękowania dla Pani za wsparcie na samym początku podróży kiedy nasze bilety lotnicze raz za razem były anulowane, a my przerażeni… ale co źle się zaczyna, dobrze się kończy. Pani spokój był dla nas wybawieniem."
"Dziękuję za super niesamowity wyjazd do Wietnamu, wróciliśmy przedwczoraj, ale cały czas nie przestawiłam się jeszcze na „ten świat”. Nasza przecudowna pilotka Asia zaopiekowała się nami doszczętnie, pokazała, ile wlezie i nie było pytania, na które by nam nie odpowiedziała. Jeszcze raz baaaardzo dziękujemy!"
"Dzień dobry, podróż na Sokotrę - zostaje w mojej pamięci zapisana złotymi głoskami!!! Krajobrazy, natura, przyroda w swej wolnej przestrzeni jeszcze nie zagarniętej przez zachłanność człowieka - CUDO!!! Ale Sokotra to nie tylko krajobrazy, to również jej mieszkańcy. Gościnność lokalnej firmy - sympatyczni, mili, uśmiechnięci, radośni, oddani dla naszej grupy!!! Proszę o przesłanie serdecznych pozdrowień dla wszystkich panów, naszych opiekunów. To była wielka przyjemność ich poznać, obserwować, uśmiechać się do nich i tańczyć z nimi w rytm ich muzyki! Bardzo dziękuję!!! Już wybieram następną wyprawę z Wami!!! Pozdrawiam "
"Chcielibyśmy serdecznie podziękować za zorganizowaną wycieczkę do Apulii, a w szczególności podziękować Martynie za perfekcyjną opiekę i organizację. Udało nam się nawet wspólnie odkryć nieznany dotąd akcent polski w Apulii, więc w trakcie wyjazdu staliśmy się nawet odkrywcami. "
"Wyprawa na Sokotrę była spełnieniem mojego marzenia (...) Organizacja całego wyjazdu była perfekcyjna. Nie zmienia tej oceny niespodzianka w postaci zamkniętej przestrzeni powietrznej nad Jemenem, do którego należy Sokotra, odwołaniem lotów i koniecznością przedłużenia pobytu o 4 dni. Czuliśmy się dobrze zaopiekowani, zarówno przez pracowników biura w Polsce, którzy starali się rozwiązać problem, jak i cały sokotryjski team, który dbał o nas z uśmiechem i życzliwością, a nawet spełniał nasze kulinarne zachcianki w postaci homarów, ośmiornic i kalmarów. Nie zdawałam sobie sprawy, ile pysznych posiłków jest w stanie wyczarować kucharz w trudnych warunkach. Szczególne podziękowania należą się naszej pilotce Izie za jej profesjonalizm, poczucie humoru i otwartość na potrzeby uczestników. Gorąco polecam zwiedzanie Sokotry z ESTA Travel."
"Dzień dobry Pani Estero. Chciałbym bardzo podziękować za wspaniałą wycieczkę. Muszę przyznać, że Pakistan zrobił na mnie ogromne wrażenie. Cieszę się, że to akurat z Pani biurem i Anią "przetarłem szlak". Nie będę się rozpisywał na temat programu, hoteli itp. ponieważ Ania zna moją opinię na te tematy i na pewno Pani przekaże (nie było na co narzekać). Jeśli chodzi o Anię, to napiszę tylko, że z taką kobietą aż chcę się podróżować. Mam nadzieję, że to nie ostatnia wyprawa z Pani biurem. Jeszcze raz dziękuję za super spędzony czas. Pozdrawiam"
"Chciałbym podziękować w imieniu swoim i żony za super wycieczkę, najlepsza do tej pory, na jakiej byliśmy, wszystko dopięte na ostatni guzik. No i wielkie dzięki za Izę i super przewodników!"
"Wróciliśmy z objazdu po Maroku zachwyceni, pełni niezapomnianych wrażeń, "zaopiekowani" przez naszego lokalnego opiekuna w sposób znakomity. Przewodnicy w miastach (w Marrakeszu była pani przewodniczka) dobrze przygotowani, bardzo sympatyczni i mówiący dobrym angielskim. Riady klimatyczne i wysmakowane. Podsumowując, chcieliśmy bardzo serdecznie Paniom podziękować za organizację wycieczki, która była zrobiona w sposób wysoce profesjonalny i godny polecenia, a także za wszystkie rady przed podróżą. "
"Chciałam ogromnie podziękować za cudowny wyjazd, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. Alicja z Ewą sprawiły, że z pewnością nie zapomnę tej wyprawy do końca życia. Organizacja, program, a zwłaszcza cudowna i przyjacielska atmosfera... długo czekałam na tę wyprawę i zdecydowanie się nie zawiodłam. A wręcz przeciwnie....już prawie 3 tyg. po powrocie, a ja wracam każdego dnia myślami do tego czasu. Czekam na kolejną wyprawę z Alicją.... i oby z Ewą... dziękuję Wam Dziewczyny - jesteście wspaniałe. Całość 12/10. Pozdrawiam i do zobaczenia w drodze."
"Dziękujemy! Było bardzo bardzo bardzo trudno. To była dla nas najtrudniejsza rzecz w życiu. Wiatr był potężnie silny, wiele osób zrezygnowało. Generalnie bardzo dobra organizacja podczas trekingu jak i poza. Dziękujemy serdecznie za te niesamowite wakacje. Tanzańczycy to świetni ludzie. Świetnie przeżycie! "
"Właśnie wróciłam z drugiego wyjazdu z Waszym biurem w tym roku. Nie jestem osobą zbyt otwartą, opisując wrażenia i odczucia, ale nie mogę, nie wyrazić swojego zachwytu z tych pobytów. Jesteście niesamowicie profesjonalnym, rzetelnym biurem podróży. Już po pierwszym wyjeździe czułam się niesamowicie zaopiekowana, dopieszczona i zadowolona, ale pomyślałam, że to może przypadek, miałam szczęście, ale po drugim wyjeździe stwierdziłam, że to nie przypadek. Wy jesteście po prosu ŚWIETNI !!! Bardzo dziękuję za wspaniałe wakacje. Były to wyjazdy do Pauliny Młynarskiej, którą uwielbiam i na pewno jeszcze nie raz skorzystam z takich wyjazdów. Polecam biurko Esta Travel znajomym, bo wiem, że warto. Obserwuję Was w mediach społecznościowych i razem z mężem planujemy wyjazd z Esta Travel w jakieś ciekawe miejsce na Ziemi, może Azja ? Do..."
"Chciałam bardzo podziękować za bardzo dobrze zorganizowaną i ciekawą wycieczkę do Japonii. Wszystko było na najwyższym poziomie. Same pochwały dla Asi Barteckiej. Zawsze uśmiechnięta, pomocna i świetnie przygotowana. "
"Podróż po Egipcie typu Lux była dla nas bardzo ekscytująca, a ile wspomnień... zdjęć. Zainspirowała nas do głębszego wejścia w temat starożytnych czasów Egiptu, słuchamy, oglądamy, czytamy na ile czas pozwala. Nie jest powiedziane, że nie wrócimy tam za jakiś czas! "
"Dziękujemy za wspaniały program, znakomitą oprawę - pilotka i przewodnicy, znakomicie dobranych uczestników (może to przypadkowa selekcja, ale wyszła znakomicie pomimo dużej rozpiętości wieku). I oczywiście za świetną organizację wyjazdu „ku chwale Ernesta Malinowskiego”. Świetny i program i godny polecenia! "
