
Estera Hess — podróżnik, traveler, pilot wycieczek zagranicznych, explorer, lingwista. Smakosz kuchni świata, amator sportów motorowych. Łowca przygód egzotycznych, ekspert w planowaniu indywidualnych wyjazdów zagranicznych. Doradca przy wyborze kierunku wakacji.
Ostatni dzień w Hanoi. Wcześnie jemy śniadanie, przejeżdżamy na lotnisko. Nasz przewodnik towarzyszy nam do samego końca. Żegnamy się z nim bardzo serdecznie i ruszamy do odprawy. Tym razem niespełna dwugodzinny lot do Sajgonu. Sprawna odprawa i zajmujemy miejsca w samolocie. Zmiana pogody mile nas zaskakuje. Hanoi żegnało nas zachmurzonym niebem i temperaturą dość niską bez większych szans na rozpogodzenie. A tu już po otworzeniu drzwi samolotu bucha gorąc i jest bardzo wilgotno. Tym razem kapitan naszego samolotu nie mija się z prawdą i nietrudno nam uwierzyć, że rzeczywiście mamy około 33 stopni. Łapczywie łapiemy ciężkie i wilgotne powietrze i powoli przygotowujemy się na zmianę klimatu.
Nasz nowy przewodnik nie podbija naszych serc, ale staramy się nie wyciągać zbyt szybko wniosków i dajemy mu szansę by rozwinął skrzydła. Mamy cały wielki autobus dla nas. Wewnątrz fioletowe firaneczki. Najpierw jednak lunch i tym razem lokalny specjał czyli zupa pho. Bulion na wołowinie z dodatkami, większość z nas wybiera opcję z najbogatszą ofertą dodatków i sajgonki. Miski z zupą okazują się być wyzwaniem nawet dla największych głodomorów, a sajgonki tylko uzupełniają naprawdę na zapas.
Jedyny punkt programu na dzisiaj to tunele podziemne Cu Chi. Musimy udać się kawałek za miasto. Droga mija bardzo szybko, korzystamy, że to niedziela i ruch nie jest zbyt wielki. Docieramy na miejsce, tu najpierw film dokumentalny, potem tablice z mapami, pułapki i strzelnica. Jarek, Włodek i Staszek dają się namówić na strzelanie. Więcej z nas wchodzi do bardzo ciemnych i wąskich tuneli, które i tak na użytek turystów zostały poszerzone. Nie decydujemy się na przejście całego odcinka – zostajemy przy najkrótszej opcji.
Wracamy do Sajgonu. Jest już popołudnie i ruch zdecydowanie większy. Nasz kierowca widząc nasze ogromne zafascynowanie i podekscytowanie tym co widzimy na zewnątrz jedzie powoli by jak najczęściej przystawać na czerwonym świetle, które o dziwo bywa nawet czasami tu respektowane. A my mamy wtedy za oknami istne show: skutery, skutery i jeszcze raz skutery, jadą obok nas, po prawej, po lewej stronie, jadą z naprzeciwka, pod prąd ze skosu. Widzimy jak na dwuosobowych maszynach suną całe rodziny, małe dzieci na stojąco, na półleżąco i śpiące na rękach u rodziców. Mamy przegląd najnowszej mody wśród kasków, są kolorowe, w ciapki, łatki i kwiatki. Nakładane na kapelusze i na czapki z daszkiem, z maseczkami przykrywającymi twarz i bez nich.
W takiej atmosferze docieramy do ścisłego i nowoczesnego centrum. Za chwilę zrobi się ciemno i wszystkie budynki zostaną podświetlone. Kwaterujemy się w naszych pokojach, a że nie mają okien szybko wychodzimy do miasta. Duża grupa w poszukiwaniu miejsca na kolację dociera nad brzeg rzeki Sajgon. Tu cumuje sporo statków – restauracji. Dalsza opowieść to zapis zasłyszany od uczestników owej niezapomnianej biesiady. Podglądając gdzie najwięcej jest gości dziewiątka decyduje się dołączyć do gości oblegających tłumnie jeden ze statków. Kelner jednak odmawia przyjęcia ich na pokład tłumacząc, że to wszystko goście weselni, których tłum zajmuje aż trzy pokłady na statku. Jednak urok osobisty całej grupy i wiara że biały człowiek to szczęście na weselu a potem i w życiu działa cuda i jednak grupa znajduje stolik w atrakcyjnym miejscu. Menu bardzo bogate, dania wykwintne. Zamówienie zostaje złożone. Będzie ono realizowane w różnych odstępach czasu, co doprowadzi do wielu potknięć i śmiesznych sytuacji.
Najbezpieczniejszą decyzją był wybór pizzy, choć to mało lokalne jedzenie okazało się być trafem w 10. Zbyszek L. zamówił wieprzowinę marząc o solidnej wielkości kotlecie schabowym. Cóż - dostał wypieczoną skórkę wielkości dłoni pociętą na paseczki. Jeszcze inaczej było w przypadku Marka. Danie przyniesione przez kelnera wcale nie odpowiadała złożonemu zamówieniu. Po chwili udało się ustalić co z nim jest nie tak. W tym samym czasie Staszek zajadał się już swoją grillowaną krewetką, która pływała w zupie, ale pod wpływem mocnej sugestii Edka uwierzył, to może nie zupa a jednak sos. Kelner „złapał” w lot swoja pomyłkę po proteście ze strony Marka i z wielkim wdziękiem i całą powagą zabrał sprzed nosa Staszka nadjedzone już krewetki i postawił je przed Markiem, a jego danie powędrowało do Staszka… jak Sajgon to Sajgon. Grupa zdecydowała się zapłacić za jedzenie, a tu ten sam pan kelner, że nie mają się tak co spieszyć, bo statek dopiero odpływa. Jak to odpływa, i dokąd??? Szybka zbiórka pieniędzy, płacenie w locie, statek wstrzymany, a grupa w pośpiechu opuszcza pokład. Śmiechu było co niemiara a i niezapomniane wrażenia.
Ewa, Jarek i ja stęsknieni za kawą znaleźliśmy dobrą mocną kawę na wynos, potem kluczyliśmy po uliczkach w centrum w poszukiwaniu restauracji z mieszanym menu. A na koniec trafiliśmy do jednego z najbardziej znanych barów w mieście z pięknym widokiem na całe miasto, które teraz rozświetlone wyglądało naprawdę okazale. Mieliśmy nosa, przewijające się nam przed nosem bardzo zgrabne i bardzo skąpo ubrane dziewczyny oraz podejrzanie przystojni i latynosko wyglądający panowie okazali się być najprawdziwszą kapelą kubańską, która bawiła nas aż do 23.
Jakże ten Sajgon różni się od Hanoi…
"Wyprawa na Sokotrę była spełnieniem mojego marzenia (...) Organizacja całego wyjazdu była perfekcyjna. Nie zmienia tej oceny niespodzianka w postaci zamkniętej przestrzeni powietrznej nad Jemenem, do którego należy Sokotra, odwołaniem lotów i koniecznością przedłużenia pobytu o 4 dni. Czuliśmy się dobrze zaopiekowani, zarówno przez pracowników biura w Polsce, którzy starali się rozwiązać problem, jak i cały sokotryjski team, który dbał o nas z uśmiechem i życzliwością, a nawet spełniał nasze kulinarne zachcianki w postaci homarów, ośmiornic i kalmarów. Nie zdawałam sobie sprawy, ile pysznych posiłków jest w stanie wyczarować kucharz w trudnych warunkach. Szczególne podziękowania należą się naszej pilotce Izie za jej profesjonalizm, poczucie humoru i otwartość na potrzeby uczestników. Gorąco polecam zwiedzanie Sokotry z ESTA Travel."
"Dziękujemy za wspaniały program, znakomitą oprawę - pilotka i przewodnicy, znakomicie dobranych uczestników (może to przypadkowa selekcja, ale wyszła znakomicie pomimo dużej rozpiętości wieku). I oczywiście za świetną organizację wyjazdu „ku chwale Ernesta Malinowskiego”. Świetny i program i godny polecenia! "
"Chciałam ogromnie podziękować za cudowny wyjazd, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. Alicja z Ewą sprawiły, że z pewnością nie zapomnę tej wyprawy do końca życia. Organizacja, program, a zwłaszcza cudowna i przyjacielska atmosfera... długo czekałam na tę wyprawę i zdecydowanie się nie zawiodłam. A wręcz przeciwnie....już prawie 3 tyg. po powrocie, a ja wracam każdego dnia myślami do tego czasu. Czekam na kolejną wyprawę z Alicją.... i oby z Ewą... dziękuję Wam Dziewczyny - jesteście wspaniałe. Całość 12/10. Pozdrawiam i do zobaczenia w drodze."
"Chcielibyśmy serdecznie podziękować za zorganizowaną wycieczkę do Apulii, a w szczególności podziękować Martynie za perfekcyjną opiekę i organizację. Udało nam się nawet wspólnie odkryć nieznany dotąd akcent polski w Apulii, więc w trakcie wyjazdu staliśmy się nawet odkrywcami. "
"Chciałbym podziękować w imieniu swoim i żony za super wycieczkę, najlepsza do tej pory, na jakiej byliśmy, wszystko dopięte na ostatni guzik. No i wielkie dzięki za Izę i super przewodników!"
"Właśnie wróciłam z drugiego wyjazdu z Waszym biurem w tym roku. Nie jestem osobą zbyt otwartą, opisując wrażenia i odczucia, ale nie mogę, nie wyrazić swojego zachwytu z tych pobytów. Jesteście niesamowicie profesjonalnym, rzetelnym biurem podróży. Już po pierwszym wyjeździe czułam się niesamowicie zaopiekowana, dopieszczona i zadowolona, ale pomyślałam, że to może przypadek, miałam szczęście, ale po drugim wyjeździe stwierdziłam, że to nie przypadek. Wy jesteście po prosu ŚWIETNI !!! Bardzo dziękuję za wspaniałe wakacje. Były to wyjazdy do Pauliny Młynarskiej, którą uwielbiam i na pewno jeszcze nie raz skorzystam z takich wyjazdów. Polecam biurko Esta Travel znajomym, bo wiem, że warto. Obserwuję Was w mediach społecznościowych i razem z mężem planujemy wyjazd z Esta Travel w jakieś ciekawe miejsce na Ziemi, może Azja ? Do..."
"Dziękujemy! Było bardzo bardzo bardzo trudno. To była dla nas najtrudniejsza rzecz w życiu. Wiatr był potężnie silny, wiele osób zrezygnowało. Generalnie bardzo dobra organizacja podczas trekingu jak i poza. Dziękujemy serdecznie za te niesamowite wakacje. Tanzańczycy to świetni ludzie. Świetnie przeżycie! "
"Dzień dobry Pani Estero. Chciałbym bardzo podziękować za wspaniałą wycieczkę. Muszę przyznać, że Pakistan zrobił na mnie ogromne wrażenie. Cieszę się, że to akurat z Pani biurem i Anią "przetarłem szlak". Nie będę się rozpisywał na temat programu, hoteli itp. ponieważ Ania zna moją opinię na te tematy i na pewno Pani przekaże (nie było na co narzekać). Jeśli chodzi o Anię, to napiszę tylko, że z taką kobietą aż chcę się podróżować. Mam nadzieję, że to nie ostatnia wyprawa z Pani biurem. Jeszcze raz dziękuję za super spędzony czas. Pozdrawiam"
"Serdecznie dziękujemy ESTA TRAVEL za zorganizowanie niesamowitej wyprawy do Ugandy. To była absolutnie niezapomniana przygoda, która przyniosła nam wiele radości, emocji i niezwykłych doświadczeń. Wszystko od samego początku było perfekcyjnie zorganizowane, od transportu, zakwaterowania w malowniczych klimatycznych loggiach, po sam program wycieczki. Doceniamy Pani pasję i zaangażowanie w organizację wyprawy wyjątkowej i niepowtarzalnej. Dopracowanie wszystkich szczegółów sprawiły, że była to podróż magiczna - komfortowa i bezpieczna. Jesteśmy bardzo wdzięczni. Specjalnie podziękowania dla Pani za wsparcie na samym początku podróży kiedy nasze bilety lotnicze raz za razem były anulowane, a my przerażeni… ale co źle się zaczyna, dobrze się kończy. Pani spokój był dla nas wybawieniem."
"Wróciliśmy z objazdu po Maroku zachwyceni, pełni niezapomnianych wrażeń, "zaopiekowani" przez naszego lokalnego opiekuna w sposób znakomity. Przewodnicy w miastach (w Marrakeszu była pani przewodniczka) dobrze przygotowani, bardzo sympatyczni i mówiący dobrym angielskim. Riady klimatyczne i wysmakowane. Podsumowując, chcieliśmy bardzo serdecznie Paniom podziękować za organizację wycieczki, która była zrobiona w sposób wysoce profesjonalny i godny polecenia, a także za wszystkie rady przed podróżą. "
"Dzień dobry, podróż na Sokotrę - zostaje w mojej pamięci zapisana złotymi głoskami!!! Krajobrazy, natura, przyroda w swej wolnej przestrzeni jeszcze nie zagarniętej przez zachłanność człowieka - CUDO!!! Ale Sokotra to nie tylko krajobrazy, to również jej mieszkańcy. Gościnność lokalnej firmy - sympatyczni, mili, uśmiechnięci, radośni, oddani dla naszej grupy!!! Proszę o przesłanie serdecznych pozdrowień dla wszystkich panów, naszych opiekunów. To była wielka przyjemność ich poznać, obserwować, uśmiechać się do nich i tańczyć z nimi w rytm ich muzyki! Bardzo dziękuję!!! Już wybieram następną wyprawę z Wami!!! Pozdrawiam "
"Chciałam bardzo podziękować za bardzo dobrze zorganizowaną i ciekawą wycieczkę do Japonii. Wszystko było na najwyższym poziomie. Same pochwały dla Asi Barteckiej. Zawsze uśmiechnięta, pomocna i świetnie przygotowana. "
"Dziękuję za super niesamowity wyjazd do Wietnamu, wróciliśmy przedwczoraj, ale cały czas nie przestawiłam się jeszcze na „ten świat”. Nasza przecudowna pilotka Asia zaopiekowała się nami doszczętnie, pokazała, ile wlezie i nie było pytania, na które by nam nie odpowiedziała. Jeszcze raz baaaardzo dziękujemy!"
"Podróż po Egipcie typu Lux była dla nas bardzo ekscytująca, a ile wspomnień... zdjęć. Zainspirowała nas do głębszego wejścia w temat starożytnych czasów Egiptu, słuchamy, oglądamy, czytamy na ile czas pozwala. Nie jest powiedziane, że nie wrócimy tam za jakiś czas! "
