Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Meksyk 20.02.-12.03.2011

Tulum, Xcaret

08-03-2011

Dużo silnej woli i chęci poznania jednego z najpiękniej położonych miast Majów wymagało oderwanie się od przyjemności życia, jakie oferuje nadmorskie Cancun. Ale kilku z nas to się udało. Tym bardziej, że Tulum to jedno z nielicznych miast-państw na mapie kolonialnych podbojów tej części Ameryki, które bezpośrednio starło się z konkwistadorami i toczyło z nimi zażarte boje. I choć walka Hiszpanów z Majami o Jukatan trwała ponad dwadzieścia lat niewiele się o niej mówi, uważając często, że rozproszone siły Majów nie stawiały zaciętego oporu. I niewiele informacji na ten temat dociera do turystów, w przeciwieństwie do historii „zaledwie” dwuletniej wojny Cortesa z Aztekami w centralnej części Meksyku.
Abstrahując od militarnego aspektu, Tulum jest bajecznym miejscem, gdzie białe skały na których osadzona jest zbudowana z białego kamienia twierdza i jej świątynie oświetlone rozpalonym słońcem prezentują się fantastycznie na tle błękitnego nieba i turkusowej toni oceanu. Ogromne iguany spoglądają na nas z każdego jej zakątka. Dzika plaża pod klifowym urwiskiem, na którą niemal wprost ze świątyni prowadzą drewniane schody, okupowana jest przez dziesiątki turystów pragnących choć zamoczyć nogi w tym wyjątkowym zupełnie miejscu. A kąpiel pośród wysokich fal oceanu z widokiem na zabytkowe Tulum jest niezapomnianym przeżyciem.
Wagonikami niewielkiej kolejki wracamy pod usianą knajpkami i straganami główną bramę stanowiska archeologicznego. Przy odrobinie szczęścia podziwiać tu możemy voladores - „latających ludzi” okrążających głową w dół trzynaście razy ogromny pal czy zrobić sobie zdjęcie z ozdobionymi kolorowymi piórami, wymalowanymi w rytualne barwy Indianami. Za drobną opłatą.
Dzień zamyka wielkie show o zmierzchu – teatr, światło i dźwięk w Xcaret. Ogromny amfiteatr pod dachem mieści się w fantazyjnym parku rozrywki pełnym bujnej roślinności, kolorowych papug, różowych flamingów i innych przedstawicieli tutejszej fauny. Znajdziemy tu również rodeo z występami jeźdźców obojga płci, odbudowaną hacjendę i wiele innych zajmujących miejsc. Park kończy się nad brzegiem oceanu. Spędzić tu można cały dzień, liczne knajpki rozlokowane na całym wielkim obszarze nie dadzą umrzeć nam z głodu.
Zasiadamy na chwilę w jednej z nich po czym udajemy się na przedstawienie. Dwuczęściowy spektakl w niezwykle barwnej formie ukazuje nam historię Meksyku od powstania dawnych kultur Mezoameryki aż po czasy konkwistadorów, grę w pelotę czy inne obrzędy oraz tańce regionalne z wielu obszarów Meksyku. Żywo reagująca publiczność bawi się doskonale. Późną nocą wracamy do Cancun, by zdążyć przed zamknięciem hotelowej restauracji na nasz „all inclusiv’ny” posiłek. Z lampką dobrego meksykańskiego wina.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: