Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Indochiny 16.03.- 8.04.2011

Zwiedzanie stolicy Kambodży, Pola Śmierci

29-03-2011

Dzień w stolicy Kambodży zapowiada się bardzo słonecznie.

Zbieramy się najpierw na śniadaniu a potem w lobby. Niestety Ewa M. czuje się gorzej niż wczoraj. Decydujemy się zamówić pana doktora, aby mógł Ją zbadać i zadecydować czy może wybrać się z nami na zwiedzanie. Doktor szybko dociera na miejsce i po dokładnych oględzinach aplikuje antybiotyk, leki na gardło i wydaje oficjalne pozwolenie na zwiedzanie.
To bardzo dobra wiadomość, w komplecie z niewielkim opóźnieniem wyruszamy do miasta.
Najpierw Pałac Królewski, akurat dzisiaj Król podejmuje reprezentację Timoru i nie uda się nam wejść do Sali Tronowej, ale wszystkie pozostałe budynki są ogólnodostępne. Zwiedzamy, robimy zdjęcia, spacerujemy po całym kompleksie.
Kolejny punkt programu to Muzeum Narodowe, po wizycie w Angkorze dość szybko przechodzimy przez poszczególne sale. Korzystamy z wcześniejszych szczegółowych opisów i łatwiej nam skojarzyć konkretne obiekty z poszczególnymi eksponatami.
Świątynia Brwi Buddy i na wzgórzu nie robią już tak wielkiego wrażenia jak Srebrna Pagoda ale należą do najczęściej odwiedzanych miejsc w stolicy, więc i nas nie może tam zabraknąć.
Lunch. Tym razem znowu jedzenie khmerskie. Wracamy wspomnieniami do Sajgonu, kiedy na stole pojawiają się sajgonki. Potem zupa tajska, mieszanka kurczakowo-warzywna, prażynki ryżowe. Wszystko bardzo smaczne. Popijamy to sokami zmieszanymi z mlekiem. Jesteśmy coraz odważniejsi jeśli chodzi o wybory i mieszanki. Przecież mamy lek Ewy i Edka.
Przed nami najtrudniejsze momenty, zwiedzać będziemy szkołę, którą za czasów Czerwonych Khmerów zamieniono na więzienie i miejsce tortur. Potem Pola Śmierci.

Od samego początku ciężko się nam ogląda i opowiada całą historię. Nasza przewodniczka w latach 70 straciła całą swoją najbliższą rodzinę. Teraz gdy opowiada losy swoich braci, szklą się jej oczy i łamie głos. Większości z nas lecą łzy i trudno nam pohamować płacz. W tym miejscu tak osobiste opowieści i straszna przeszłość nikogo nie pozostawiają obojętnym. W ciszy przemierzamy kolejne sale i budynki. Jest tu sporo młodych ludzi, podobnie jak my zasłuchanych we własne myśli.
Miejsce – muzeum, gdzie każdy bezszelestnie przemyka obok drugiej osoby.
Na Polach Śmierci panuje podobna atmosfera. Musieliśmy to zobaczyć, ale tylko raz.
Jak łatwo przypuszczać, takie zdarzenia i miejsca trzeba przemyśleć. Dlatego pomysł z zakupami nie sprawdza się. Nie mamy ani ochoty ani sił. Za to rejs po Mekongu wydaje się być dobrym pomysłem na wyciszenie. Planowaliśmy go na zachód słońca, ale niebo znowu kapryśne i się zachmurzyło. Dlatego płyniemy szybciej. Docieramy do Mekongu podpatrując na brzegu zacumowane łodzie rybackie i miejscowych Wietnamczyków zajmujących się popołudniowym połowem ryb.
Po powrocie do hotelu robimy krótka przerwę i wybieramy się na mini krótki spacer. To część grupy. Inni odpoczywają w pokojach, jeszcze inni już w mieście na kolacji. Pakujemy nasze bagaże i jutro lecimy do Birmy. Możemy przez kilka dni być nieosiągalni. Historię uzupełnimy zaraz po wylocie z Birmy.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: