
Estera Hess — podróżnik, traveler, pilot wycieczek zagranicznych, explorer, lingwista. Smakosz kuchni świata, amator sportów motorowych. Łowca przygód egzotycznych, ekspert w planowaniu indywidualnych wyjazdów zagranicznych. Doradca przy wyborze kierunku wakacji.
Wstajemy znowu dość wcześnie, a to za sprawą porannego lotu z Bagan do Mandalay. Tym razem nasze bagaże jadą razem z nami. Zbyszek F. zasiał we mnie ziarno niepokoju zgłaszając w imieniu grupy chęć zmiany programu i przyspieszenia plaży. Oczywiście 1 kwietnia dał mi nadzieję, że to jednak żart. Ale przez chwilę niepokój nastąpił.
Ruszamy spod hotelu. Jeszcze pani z recepcji ściga nas za jakieś braki, wyjaśniamy wszelkie zamiany i podmiany w pokojach i lotnisko. Tu ekspresowa odprawa. Bez paszportów, ważne są tylko bilety. Bagaże w dwóch rzędach na środku hali odlotów. Karty pokładowe bez żadnych przydzielonych miejsc. Każdy z nas dostaje po naklejce i kontrola bagażowa. Jarek I Zbyszek F. zostają cofnięci. W ich bagażach znaleziono coś podejrzanego. Najpierw myślałam, że to głowy Buddy, które obaj nabyli wczoraj, ale te mają przy sobie. Chodzi o figurki siedzącego Buddy. Zakupy były w Laosie i gazeta , w którą owinięta jest figurka Jarka przekonuje ostatecznie panów celników, których w międzyczasie zebrało się chyba z sześciu o „starym” zakupie. Zbyszek nie musi nawet otwierać walizki. To dopiero szczegółowa kontrola.
W hali odlotów znowu wraca temat zamiany programu na plażę. Uff, okazuje się że to tylko misternie uknuty spisek przeciwko kierownictwu. Plotki przy basenie wieczorną porą musza zaowocować nowymi pomysłami. Teraz już śmiejemy się wszyscy – Prima Aprilis. Nagle zryw i wszyscy pędzą do wyjścia. Odwrót to jeszcze nie nasz samolot, teraz pakują na pokład naklejki czerwone, a my jesteśmy niebieskie, albo na odwrót. Ale i na nas przychodzi kolej. Przypadkowe miejsca na pokładzie i tak Staszek rozsiada się przy oknie w pierwszym rzędzie, a obok niego dwaj mnisi. Oczywiście nie może odpuścić takiej okazji do zdjęcia. Mnisi są rozmowni i chętnie wypytują skąd jesteśmy, oni wracają do siebie. Pochodzą z Mandalay.
Czekamy na bagaże. Hmm, taśma ruszyła, wypluła kilka walizek. Potem wszystko stanęło. Reszta przyjechała po dobrych kilkunastu minutach na wózkach. Ale nadal brakuje nam dwóch walizek. Czekamy. Edek i Mariusz znaleźli nawet czas na papierosa, Marek poznał miłą Panią ze Szwajcarii, która teraz sympatycznie wymienia uprzejmości z całą grupą, także czekając na swój bagaż.
A walizek jak nie było, tak nie ma. Brakuje nam walizek Jarka, Zbyszków. Nagle panowie bagażowi wchodzą do otworu skąd na taśmę podawane są walizki. Okazuje się, że taśma została zablokowana jednym z naszych bagaży. Ręcznie muszą je teraz wydobyć i podać na taśmę. Ale ostatecznie wszystko w komplecie.
Na lotnisku czeka na nas już nasz przewodnik. Zgodnie z umową najpierw zwiedzanie. Przejeżdżamy za miasto. Zwiedzamy Amarapurę, niegdyś stolicę. Spieszymy się by zdążyć na karmienie mnichów. Jesteśmy jedną z pierwszych grup. Mimo sezonu w pełni dzisiaj nie jest zbyt tłoczno. Mamy dość czasu by obejść cały klasztor. Zaglądamy do kuchni. Potem ustawiamy się wzdłuż drogi przemarszu mnichów i czekamy na początek ceremonii. Niezwykle barwne widowisko. I do tego bardzo sprawnie zorganizowane. Wytrwale czekamy do końca, by móc sfotografować także jadalnię. I my dorzucamy do misek mnichom słodycze, przybory szkolne i pieniądze. Teraz czas na most tekowy. Ale po drodze na skrzyżowaniu napotykamy barwną kawalkadę samochodów. Na otwartych przyczepach wystrojone dzieciaki, zarówno chłopcy w swoich tradycyjnych strojach stylizowanych na stroje księcia jak i dziewczynki w pełnym makijażu i koronach. Szybko podejmujemy decyzję – jedziemy za nimi. Nasz wielki autobus musi się trochę natrudzić by zgrabnie zakręcić i udać się w pogoń za samochodami, ale jak się okazuje nasz kierowca jest bardzo wprawny i bardzo szybko wciskamy się w sam środek kawalkady ku zadowoleniu i dzieciaków i rodziców. Towarzyszymy całym rodzinom aż do najbliższej świątyni. Ewa i Edek rozdają Maluchom lizaki, słodycze i maskotki. Robimy mnóstwo kolorowych zdjęć. Mieliśmy szczęście by być świadkami takiego uroczystego święta.
Teraz czas na most. Tu już bardzo gorąco, ale nie przeszkadza to nam w robieniu zdjęć. Wyczekujemy na najlepsze momenty, a że most łączy dwie wioski i w każdej z nich są klasztory co po raz pojawiają się na moście mnisi w swoich szkarłatnych szatach, panie z owocami i warzywami, ludzie z rowerami. Maszerujemy i my w poszukiwaniu pięknych ujęć.
Wracamy do Mandalay. Czas na lunch. Znajdujemy lokal nowoczesny z bardzo smacznym jedzeniem. Potem zasłużony odpoczynek w hotelu. Niedługi bo cały czas niezniechęceni brakiem pięknych zachodów słońca i tym razem wybieramy się na wzgórze górujące nad miastem. Zachodu jak zwykle nie będzie, ale za to ile wrażeń. Nasz duży autobus zamieniliśmy na dwie taksówki – pick upy. Właściwie po tylu dniach w Azji byliśmy gotowi jechać jednym autem, ale gościmy się tu po królewsku. Auta więcej rzeczy i guzików nie miały niż miały, ale radziły sobie wyjąc i warcząc całkiem dobrze z kolejnymi zakrętami i dość ostrymi podjazdami. Na górze znaleźliśmy piękny tron dla generałów, przymierzyliśmy się do niego, zanim pogonił nas pan ochroniarz. Potem z widokiem na więzienie omówiliśmy sobie sytuację polityczną Birmy i dzielnie pieszo zeszliśmy do taksówek. Jako że targu nie było zamieniliśmy go na jeszcze jedną świątynię. Weszło nam już w krew zwiedzanie świątyń i pagód od rana do nocy.
Kolacja bardzo wyborna w hotelu. Zrezygnowaliśmy z kolejnego show. Za to jedzonko pyszne. Każdy z nas odkrywał w zakamarku kolejne pyszne danie, a reszta z pełnym entuzjazmem mu wtórowała i tak największą furorę zrobiły żeberka, naleśniki i lody.
Ja odkryłam fantastyczne Spa i dałam się wymasować i naoliwić miodem i olejkiem migdałowym. Żyć nie umierać.
"Dziękuję Ci bardzo za ostatnie cudowne, dwie wyprawy. Spełniłaś moje młodzieńcze marzenia poznania Egiptu i zabrałaś mnie w przepiękne góry, o których śniłam przez ostatnie miesiące, pozwoliłaś mi uciec od stresu i pooddychać światem; wspaniały czas! Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy! "
"Chcielibyśmy serdecznie podziękować za zorganizowaną wycieczkę do Apulii, a w szczególności podziękować Martynie za perfekcyjną opiekę i organizację. Udało nam się nawet wspólnie odkryć nieznany dotąd akcent polski w Apulii, więc w trakcie wyjazdu staliśmy się nawet odkrywcami. "
"Właśnie wróciłam z drugiego wyjazdu z Waszym biurem w tym roku. Nie jestem osobą zbyt otwartą, opisując wrażenia i odczucia, ale nie mogę, nie wyrazić swojego zachwytu z tych pobytów. Jesteście niesamowicie profesjonalnym, rzetelnym biurem podróży. Już po pierwszym wyjeździe czułam się niesamowicie zaopiekowana, dopieszczona i zadowolona, ale pomyślałam, że to może przypadek, miałam szczęście, ale po drugim wyjeździe stwierdziłam, że to nie przypadek. Wy jesteście po prosu ŚWIETNI !!! Bardzo dziękuję za wspaniałe wakacje. Były to wyjazdy do Pauliny Młynarskiej, którą uwielbiam i na pewno jeszcze nie raz skorzystam z takich wyjazdów. Polecam biurko Esta Travel znajomym, bo wiem, że warto. Obserwuję Was w mediach społecznościowych i razem z mężem planujemy wyjazd z Esta Travel w jakieś ciekawe miejsce na Ziemi, może Azja ? Do..."
"Chciałam w imieniu całej rodziny podziękować za super safari. Kierowcę mieliśmy bardzo sympatycznego. Lodge tez była świetna. Wielkie dzięki!"
"Chciałam gorąco podziękować z możliwość poznania Madagaskaru. Wyprawa, choć trudna absolutnie niezwykła i niezapomniana Podróżowanie z Anią to czysta przyjemność; nawet w absolutnie ekstremalnych warunkach. Cieszę się bardzo z tego czasu i mam nadzieję, że niedługo znowu wyruszę z Esta Travel. Pozdrawiam serdecznie"
"Chcieliśmy jeszcze raz wyrazić nasze zadowolenie z udziału w ekspedycji pod hasłem "Wielka włóczęga po Egipcie". Jest nam bardzo miło, że poznaliśmy się osobiście. Pełen szacunek za szeroko rozumiany profesjonalizm."
"Safari fantastyczne! Naprawdę super. Kierowca ekstra, park przepiękny, super warunki. Wszystkim nam BARDZO SIĘ PODOBA !!! Dziękujemy"
"Chciałabym bardzo podziękować za cudownie zorganizowany wyjazd. Wszystko było dopracowane i zapięte na ostatni guzik."
"Chciałabym serdecznie podziękować za wspaniałą keralską przygodę! Dziękuję za wszelką pomoc okazaną przed i w trakcie wyjazdu, dziękuję za wspaniałą opiekę pięknie uśmiechniętej, pomocnej i świetnie zorganizowanej Karoliny, dziękuję za inspirujące warsztaty z Pauliną w niezwykle urokliwym Kondai Lip. To był piękny czas!"
"Dzień dobry Pani Estero. Chciałbym bardzo podziękować za wspaniałą wycieczkę. Muszę przyznać, że Pakistan zrobił na mnie ogromne wrażenie. Cieszę się, że to akurat z Pani biurem i Anią "przetarłem szlak". Nie będę się rozpisywał na temat programu, hoteli itp. ponieważ Ania zna moją opinię na te tematy i na pewno Pani przekaże (nie było na co narzekać). Jeśli chodzi o Anię, to napiszę tylko, że z taką kobietą aż chcę się podróżować. Mam nadzieję, że to nie ostatnia wyprawa z Pani biurem. Jeszcze raz dziękuję za super spędzony czas. Pozdrawiam"
"Dziękujemy! Było bardzo bardzo bardzo trudno. To była dla nas najtrudniejsza rzecz w życiu. Wiatr był potężnie silny, wiele osób zrezygnowało. Generalnie bardzo dobra organizacja podczas trekingu jak i poza. Dziękujemy serdecznie za te niesamowite wakacje. Tanzańczycy to świetni ludzie. Świetnie przeżycie! "
"Serdecznie dziękujemy ESTA TRAVEL za zorganizowanie niesamowitej wyprawy do Ugandy. To była absolutnie niezapomniana przygoda, która przyniosła nam wiele radości, emocji i niezwykłych doświadczeń. Wszystko od samego początku było perfekcyjnie zorganizowane, od transportu, zakwaterowania w malowniczych klimatycznych loggiach, po sam program wycieczki. Doceniamy Pani pasję i zaangażowanie w organizację wyprawy wyjątkowej i niepowtarzalnej. Dopracowanie wszystkich szczegółów sprawiły, że była to podróż magiczna - komfortowa i bezpieczna. Jesteśmy bardzo wdzięczni. Specjalnie podziękowania dla Pani za wsparcie na samym początku podróży kiedy nasze bilety lotnicze raz za razem były anulowane, a my przerażeni… ale co źle się zaczyna, dobrze się kończy. Pani spokój był dla nas wybawieniem."
" Wyprawa do Peru to była niesamowita przygoda, pełna wrażeń i wyzwań. Wracamy zadowoleni, z tysiącem zdjęć i głowami pełnych wspomnień. "
"Dziękujemy za wspaniały program, znakomitą oprawę - pilotka i przewodnicy, znakomicie dobranych uczestników (może to przypadkowa selekcja, ale wyszła znakomicie pomimo dużej rozpiętości wieku). I oczywiście za świetną organizację wyjazdu „ku chwale Ernesta Malinowskiego”. Świetny i program i godny polecenia! "
"Chciałbym podziękować w imieniu swoim i żony za super wycieczkę, najlepsza do tej pory, na jakiej byliśmy, wszystko dopięte na ostatni guzik. No i wielkie dzięki za Izę i super przewodników!"
