Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Indochiny 16.03.- 8.04.2011

Rejs do Mingung, riksza

02-04-2011

Wreszcie możemy trochę odespać wczesne wstawanie. Dzisiaj zostajemy w Mandalay, nie mamy żadnych przelotów, zatem zaczynamy później. Delektujemy się śniadaniem a potem ruszamy do portu. Od rana rejs do Mingun. Jest lekka przyjemna bryza i ładne widoki. Na miejscu wdrapujemy się na Pagodę i oglądamy największy dzwon. Część z nas daje się skusić i wraca na łódź taksówką. Wóz zaprzężony w dwa woły. Trzęsie i to mocno. My pieszo z przeglądem straganów. Włodek zachorował na akwarelę. Niestety pan artysta nie daje się namówić na lepszą cenę. Targujemy się, ale nic z tego. Odpływamy bez zakupu. I szkoda, bo już za kilka godzin kiedy zadzwonimy by jednak przystać na proponowaną cenę obraz zostanie sprzedany.

W porcie zamieniamy autobus na rikszę i jedziemy najpierw jedną z głównych ulic a potem na targ. Tu sprzedaje się głównie cebulę i czosnek, ale są i wielkie kosze z pomidorami, mięsem, owocami. Pięknie wyglądają stoiska z bananami i melonami. Nasi panowie pedałują z całych sił. Triksze są wymyślone dla małych zgrabnych Birmańczyków, nawet dla dwóch osób. My jednak mając nieco większe gabaryty musimy podzielić się na osoby mniejsze i większe, a i tak dość ciężko się nam wpasować w wąskie siedzonka. Pomysł jednak był jednym z lepszych na zwiedzenie serca miasta. Idealne tematy do zdjęć. I choć trzęsło mocno, to pozdrawialiśmy na prawo i lewo miejscowych, którzy byli bardzo zaskoczeni naszym widokiem, widać niezbyt często biali decydują się na takie przejażdżki. A szkoda.

Obiecany lunch. Perspektywa leniuchowania nad basenem znacznie skróciła nasze biesiadowanie przy stole. Coraz szybciej zwiedzamy i coraz szybciej jemy. Zanim jednak hotel to musimy zobaczyć jeszcze jeden piękny obiekt: klasztor tekowy. Zgodnie przyznajemy że wart jest zwiedzania. Teraz relaks nad basenem i w Spa. Wieczorem wspólny wyjazd na kolację.

Po kolacji w znanym już nam lokalu spotkanie w pokoju Zbyszka L. i Joli. Polaków nocne rozmowy. Ja zamiast relaksować się w spa zostałam prawie w ręczniku ściągnięta do pokoju, gdzie w łazience wanna pełna wody zaczęła przelewać się już do pokoju. Zalało mnie całkowicie. Klimatyzacja u sąsiadów na górze. Musiałam zamienić pokój, z masażu nici. Szkoda.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: