Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Viva Barcelona 19-26.10.2011

Dzień Gaudiego

20-10-2011

Bon dia (Dzień dobry). Dzisiejszy dzień był bardzo ważny w programie Barcelony, gdyż dotyczył twórczości Gaudiego. Zjedliśmy obfite śniadanko, by mieć siły na cały dzień, wzięliśmy cieplejsze rzeczy gdyż dziś było "tylko" 20 stopni, a to przecież dla Hiszpanów mało. Programową trasę zaczęliśmy od  Plaza Catalunia, gdzie wsiedliśmy do jednego z 3 barcelońskich busów turystycznych, piętrowych. Pierwszy przystanek mieliśmy przy Parku Guell. Tam obowiązkowe zdjęcie z jaszczurem, taniec flamenco w sali kolumnowej,chwila relaksu na słynnej mozaikowej ławce z widokiem na całą Barcelonę oraz wizyta w tymczasowym domu Gaudiego. 

Spacerując w kierunku metra zatrzymaliśmy się na szybką przekąskę - hiszpańskie bocadillo - czyli bagietkę lub ciabattę z szynką, serem, omletem, warzywami, by nabrać energii na dłuższe zwiedzanie. Popiliśmy sokiem ze świeżo wyciskanych pomarańczy i udaliśmy się w kierunku linii metra skąd podjechaliśmy do początku ulicy Passaig de Gracia. Tu nadszedł czas na kolejne dzieło Antoniego Gaudiego - Casa Mila - dom nazywany przez Hiszpanów la Pedrera (kamieniołom) zaskakuje swym nietypowym, falistym kształtem oraz przyciągającymi uwagę kutymi z żelaza balustradami. Udaliśmy się na dach, gdzie niesamowite wrażenie robią kominy, przypominając troszeczkę postaci z gwiezdnych wojen. Szybkie zwiedzanie poddasza oraz mieszkania stylizowanego również na secesję i zmierzaliśmy już w kierunku kolejnej, bardzo charakterystycznej kamiennicy - Casa Batllo. Tu znowu chwila na zwiedzanie wnętrz zaskakujących nierównościami ścian, oryginalnością mebli oraz nietypowością kominów. 
Z uwagi na to, że mieliśmy wcześniej zarezerwowane grupowe zwiedzanie Sagrady Familli musieliśmy sprawnie przemieścić się w kierunku przepięknego kościoła. Udało się - zdążyliśmy. Troszkę już głodni z małą ochotą na kawę, nie pozwoliliśmy jednak, by te pragnienia były najważniejsze. Nareszcie mieliśmy okazję, by dokładnie przyjrzeć się największej perełce Gaudiego - Sagrada Familia. Łącznie spędziliśmy tam dwie godziny. Muzeum, wystawa wnętrze kościoła, krypta, wjazd windą na jedną z wież i piękny widok na całą Barcelonę - wszystko to powolutku odhaczaliśmy. 
O 17:30 nadeszła wielka chwila - czas posiłku! Tu ogromna pochwała dla grupy! Wszyscy twardo wytrwali do końca, by później ze spokojem udać się na upragniony obiad. Wynegocjowaliśmy menu del dia, mimo iż godzina nie sprzyjała zamówieniu posiłku w zestawie. Na stołach znów pojawiło się ravioli, gazpacho, sałatka na przystawkę, kurczak bądź befsztyk wołowy na drugie danie,a do popicia najbardziej lubiane przez naszą grupę vino tinto (wino czerwone) jak również sangria. Kilka osób skusiło się również na paellę oraz na typowy deser kataloński - crema catalana - krem budyniowy, najczęściej o smaku waniliowym, podawany w małych, okrągłych miseczkach. Atmosfera się rozluźniła, winko rozgrzało wszystkich.
Pilnując jednak czasu udaliśmy się na przystanek busa turystycznego przy Sagradzie, gdyż przed nami jeszcze wieczorny przejazd przez najważniejsze obiekty północno- zachodniej części miasta. Udało się. Ostatni bus podjechał po 5 minutach, rozsiedliśmy się tak, by mieć pole do popisów fotograficznych i ruszyliśmy w trasę, która trwała w sumie półtorej godziny.
Znaleźliśmy się z powrotem na Plaza de Cataluna, skąd zmierzaliśmy już w kierunku naszego hotelu. O 21:30 kanapa w lobby hotelowym zajęta była już przez naszą grupę. Kilka informacji co do planów na jutro i nadszedł czas na odpoczynek. Dziś w pokojach pojawiły się już hiszpańskie wina rioja, by móc zakończyć dzień lampką dobrego trunku. 


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: