Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Nowa Zelandia i Australia 27.10.- 23.11.2011 (27)

Wschód słońca w Olgas, przelot do Cairns

20-11-2011

Drugi i ostatni zarazem dzień w Uluru. Oczywiście czasu szkoda i dlatego budzimy się bardzo wcześnie. Cel to wschód słońca. Nasze żeńskie auto rusza jako pierwsze, ponieważ wczoraj był zachód przy Uluru to na dzisiaj zaplanowałyśmy Olgas na wschód. Przy wjeździe do parku kolejka, sprawdzają bilety, a idzie im to w iście aborygeńskim stylu – czyli bardzo powoli. Postanawiamy wedrzeć się na pas szybki dla autobusów. Przykładamy nasze bilety do szyby i już nas nie ma, pani nie zdążyła nas odmachnąć na koniec kolejki. Przecież wschód nie poczeka. Gnamy przed siebie. Dojeżdżamy na miejsce o czasie, ale jakoś wschód nie rokuje. Za to przepiękna łuna tworzy się nad Uluru, szybka decyzja, zerkamy na zegarek jeśli przyspieszymy to zdążymy. Teraz wykropkujemy informacje jak szybko dojechałyśmy na miejsce.

Ważne, że minutę przed oficjalnym wschodem słońca byłyśmy na miejscu. Tu już wcześniej dotarli Mariusz i ekipa, a chwile po nas na parking wjechał samochód Rysia. I to była bardzo dobra decyzja, bo Uluru o wschodzie prezentowało się pięknie, do tego rzadki widok bo przed nami ukazała się przepiękna i w całości rozpięta nad skałą tęcza.
Łapaliśmy słońce nauczeni przykładem z wczoraj, że jak tylko schowa się za chmury widoku już nie będzie.
Teraz rozjechaliśmy się do zajęć w podgrupach, przed nami Olgas, inni realizują wycieczki wokół Uluru, są jeszcze wąwozy i inne atrakcje. Spotkamy się dopiero na lotnisku przed odlotem naszego samolotu do Cairns.
Najkrótszy lot przed nami z wszystkich czterech wewnętrznych. Jesteśmy już zaprzyjaźnieni z liniami australijskimi.
Lądujemy w Cairns o 18.25. Powoli zaczynamy zupełnie gubić się z czasem i różnicą względem Polski. Teraz na dodatek zmiana to tylko 1,5 godziny. Ratują nas A. i B., które żyją według czasu polskiego.
Odbieramy nasze autka z wypożyczalni, znowu duże Kia i jedziemy do hotelu. Tu mamy szczęście, bo akurat na zmianie jest Jagoda – Polka, która od sześciu lat mieszka i pracuje w Cairns, a jest oczywiście nam bardzo sprzyjająca i dostajemy zniżki na śniadania, informacje co i gdzie warto zobaczyć, dokąd się wybrać.
Odprawa w naszym pokoju. Pomysły są dwa, widokowa trasa w pobliskich górach i przejazd zabytkową Ciuchcią oraz zjazd gondolą i nurkowanie na rafie koralowej. To większy problem, bo mamy nurkujących i pływających z rurką, jest sobotni wieczór i ciężko jeszcze coś zarezerwować, ale dzielimy się na grupy i ruszamy do miasta.
Każdy ma podjąć decyzję co robi i dać znać. W Cairns tętni życie, sporo młodzieży, nasz hotel nad samą wodą, deptak zapełniony ludźmi. Dobranoc.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: