Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Zakaukazie 26.04.-14.05.2012

Droga do Lahicz, zwiedzanie wioski, powrót do Tbilisi na nocleg

09-05-2012

Godzina 9:00, my już po śniadaniu i po krótkim spacerku nad okoliczne małe jeziorko położone w otoczeniu pięknych, zalesionych gór. Nie byliśmy pewni, czy droga do Lahicz będzie przejezdna, wczoraj w okolicy była bardzo mocna burza, a trasa wiedzie serpentynami. Od rana przywitało nas jednak przepiękne słońce, więc postanowiliśmy spróbować.

Podjęliśmy dobrą decyzję. Droga była przejezdna, a wszystkim podobały się przepiękne klify skalne wzdłuż których jechaliśmy. Tylko Bogusia, będąc bardziej uczulona na większe przepaści, siedziała cichutko na siedzeniu, spoglądając czasem, czy aby na pewno nigdzie nie spadniemy lub nic na nas nie spadnie. Nic takiego jednak się nie stało, gdyż kierowca jechał wolno i bezpiecznie.
Lahicz, to wioska objęta obecnie rezerwatem historyczno – kulturowym. Położona na wysokości 800 metrów, slynie z pięknych wyrobów rękodzielniczych tamtejszych mieszkańców. Na jednej, kamiennej uliczce, odwiedziliśmy więc około 10 sklepów z różnymi wyrobami – miedziane, srebrne, naczynia, samowary, ozdoby, wyszywane torebki, lokalne stroje i wiele innych pamiątek. Prawie każdy znalazł coś dla siebie. Odwiedziliśmy również właścicielkę największego domu w wiosce, przyglądając się przepięknej panoramie na wąwóz, widocznej z jej ogrodu. Weszliśmy do meczetu oraz zwiedziliśmy muzeum. Wszyscy byli pełni obaw, że zastaną biedną, smutną wioskę, zastali jednak piękne, kamienne domki, kolorowo ubranych i uśmiechniętych ludzi. Miłe wrażenia, warte zapamiętania.
Zmierzaliśmy w drogę powrotną do granicy Azersko – Gruzińskiej. Mieliśmy zatrzymać się na obiad w miejscowości Szemaha, jednak od wczoraj są tam wstrząsy wtórne ziemi i droga częściowo jest zamknięta.Pojawił się nawet prezydent Aliev, by podumować straty wywołane wczorajszym trzęsieniem ziemi. Zdecydowaliśmy się więc na obiad w Szeki, w tej samej restauracji co poprzednio. Nie była to zła decyzja, znów pyszne dania! Bulion na kurczaku, pryzprawiany lokalnymi ziołami, sałatki, lawasz a na drugie danie - grillowany stek z jagnięciny (pycha!), stek z wołowiny oraz grillowany pomidor. Wszystko popite pyszną, azerską herbatką dało nam dużą dawkę energetyczną na cały dzień.
Ruszyliśmy w drogę do granicy, ze względu na częściowe zamknięcie dróg dojechaliśmy tam z godzinnym opóźnieniem. Odebrał nas szef gruzińsiego biura - Besarion razem ze swym pomocnikiem- 21letnim Lawaszem oraz nasz ulubiony kierowca - Gudża - jak to mówiły na niego dziewczyny - nasz poczciwy miś (postury misiowatej oczywiście). Droga od granicy do Tbilisi trwała 2 godziny, ale minęła całkiem sprawnie dzięki rozmowom z Lawaszem na temat wrażeń z Gruzji i gruzińskich ciekawostek.
Po 19:30dojechaliśmy do hotelu w Tbilisi. Tam część z nas poszła na zakupy przy jednej z sąsiadujących ulic, ja natomiat udałam się z Besarionem do ich biura lokalnego. Spotkaliśmy się wspólnie ok 21:00 w pokoju Ewy i Marka, by wspólnie przedyskutować nasze ostatnie wrażenia z podróży, oczywiście przy wsparciu lokalnych trunków.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: