Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Zakaukazie 24.05-11.06.2012

Powrót do Tbilisi, nocleg, przejazd do Armenii

07-06-2012

Po krótkiej nocy (pobudka 5.30) jeszcze raz przejechaliśmy przez centrum Baku udając się na południe do Kubustanu, by obejrzeć wulkany błotne i bąblujące jezioro. Jest to ciekawe i dość unikalne zjawisko. Metan, którego tu pod ziemią jest pełno wydostaje się przez szczeliny w ziemi a napotykając tuż przy powierzchni warstwę błota unosi je do góry z czasem tworząc stożki takie jak wulkaniczne z kraterami wypełnionymi błotną cieczą, z której raz po raz wydobywają się bąble.
Potem - znów przez cały Azerbejdżan do Szeiki - XVIII wiecznej siedziby Chanów. Uroczo położone na wzgórzu u stóp Wysokiego Kaukazu miasteczko - stare kamienne domy, karawanseraje, punkt widokowy na całą rozległą dolinę (skądinąd świetny punkt obronny). Zwiedzaliśmy pałac chana - bajeczne malowidła przypominające polichromie, "dywany na sufitach" (malowane, te z podłogi wywieźli Rosjanie), misternie składane z setek kawałeczków drewna (bez kleju i gwoździ) ramy okienne.
Byliśmy też w muzeum etnograficznym - od neadnertalczyka do współczesnych pań oferujących jedwabie, dzianiny i inne pamiątki.
Nasz autobus okazał się tak miękki a droga tak wyboista, że od pewnego momentu jechał 40-50km/godz. Na granicę dotarliśmy po 14 godzinach (odliczając 3 godz. na zwiedzanie i postoje daje to 11 godz. jazdy).
Tu w odwrotnej kolejności przeszliśmy całą procedurę opisaną poprzednio i wsiedliśmy do busika gruzińskiego i już po kolejnych 3 godzinach byliśmy w Tbilisi.
Do hotelu jechaliśmy zakamarkami wśród rozbebeszonych domów ( tu mają system, że jak remontują to całą dzielnicę) ale hotel okazał się sympatyczny, jeden z lepszych na trasie.
Nie mogliśmy się nim zbyt długo rozkoszować, bo już o 8 wyjeżdżaliśmy w kierunku Armenii. Sprawnie przeszliśmy granice i w dobrych humorach już o 10 znaleźliśmy się na terytorium Armenii.
Powitała nas znana poprzedniej grupie Sonia, od razu dała nam program i mapę i zarzucila gradem informacji - jeżeli nasz Dawid zacznie robić karierę polityczną to nie rokuje to Gruzji zbyt dobrze.
Piękno Armenii od razu nas urzekło. Zdążyliśmy już zwiedzić 2 kompleksy świątynne z X-XIII wieku - Hagpat i Sanahin.
Teraz właśnie dojechaliśmy do Dilijan i mamy czas wolny - chyba pierwszy raz na tej wycieczce.
Mieszkamy w wypasionym spa z basenem, fryzjerem i masażem - nareszcie trochę relaksu!


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: