Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

USA 4-24.09.2012

Msza gospel, nocleg w hotelu na statku, powrót do Polski

24-09-2012

Dziś wyjeżdżaliśmy dopiero o 10:00 spod hotelu – to wręcz luksus po 3 tygodniach wczesnego wstawania. Zaczęliśmy dzień od upragnionej przez niektórych, prawdziwej, czarnej mszy gospel. Trwała ona aż dwie godziny, ale nikt z nas nie oponował, by wyjść wcześniej. Właściwie z momentem, gdy usiedliśmy w wygodnych fotelach ogromnej sali, przypominającej bardziej aulę koncertową niż nawę kościelną, czas nam tak szybko upłynął, że z zaskoczeniem opuszczaliśmy salę poinformowani, że msza się kończy.

Miłym zaskoczeniem było wyczytanie nas podczas mszy jako polskiej grupy ESTA z kościoła katolickiego. Cała msza była transmitowana na żywo na jednym z kanałów telewizyjnych, a pastor dodawał jej tyle energii, że trudno było nie poczuć tej podniosłej atmosfery. Każdy wątek poświęcony Bogu jako marzeniu, był poprzedzany pieśniami gospel, śpiewanymi nie tylko przez kilkudziesięcioosobowy chór, ale również przez kilkuset kolorowo, uroczyście ubranych wiernych ( w 99% czarnoskórych). Wychodziliśmy z parafii przepełnieni wewnętrzną energią, zastanawiając się przy okazji ile osób podczas tzw. „ przekażmy sobie znak pokoju” powiedziało nam „I love you”, a ile z wdzięcznością podawało nam rękę mówiąc – „dziękuję, że tu przyszedłeś, niech Cię Bóg błogosławi” – przeżycie niezapomniane, marzenie niektórych spełnione.
Nasz czas dziś był ograniczony, więc z wszystkich życzeń jakie chcieliśmy spełnić udało nam się zrealizować jeszcze tylko jedno – zakupy w Outlecie, o których część grupy zaczęła rozmawiać już na początku wyjazdu. Pojechaliśmy więc do jednego z wielu okolicznych centrów handlowych, gdzie spędziliśmy ostatnie dwie godziny naszego dnia. Tam również pożegnaliśmy się z Zosią i Zbigniewem, którzy wylatywali ze Stanów wcześniej niż my.
Nadszedł czas na powrót do hotelu, szybki prysznic i przejazd na lotnisko. Przepełnieni niezliczoną ilością wrażeń z wyprawy, mniej lub bardziej zmęczeni, stęsknieni za bliskimi, udaliśmy się na lotnisko, żegnając serdecznie niemniej zmęczonego długą trasą Charliego ( kierowcę). Niektórzy mieli nadzieję na zrobienie ostatnich zakupów w strefie bezcłowej – ta jednak okazała się być bardzo skromna. Pozostało nam więc czekać na samolot i ruszyć w drogę powrotną do Europy.
Jak na wyjazd pełen przygód przystało, we Francji nasz samolot miał opóźnienie, przez co mieliśmy marne szanse, by zdążyć na lot z Warszawy do Poznania. Nie dodałam jednak, że nasza grupa zawsze jakoś wychodzi z opresji – i tym razem się udało . Wybiegliśmy z samolotu, w kilka minut załatwiliśmy karty pokładowe i już czekaliśmy na odprawę przed bramką- udało się!
Zbyszek, Jola i Mirek pożegnali się z nami już w Warszawie, my zaś w Poznaniu, prawie o północy, uściskaliśmy się serdecznie z nadzieją na szybkie, wspólne spotkanie. Jedno z wydarzeń, na którym mamy zamiar się wspólnie spotkać to Bal Podróżnika  ESTY w lutym 2013. Czy wy również będziecie? Zapraszamy, zachęcamy i chętnie wymienimy się wspólnymi wrażeniami z podróży!.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: