Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

USA 4-24.09.2012

Zwiedzanie Denver, Rocky Mountain

12-09-2012

Masakra – powiedział  wczoraj Zbyszek mówiąc nam, że dziś ma cały dzień padać. Padło pytanie – Marysia, co my będziemy robić? Dziś wszyscy przekonali się, że mieliśmy co robić, chodź z początku ciężko było nam wygrać z sennością ponurego dnia. Dzień zaczął się tak:

Leniwie zeszliśmy na śniadanie, spoglądając przez szyby na szarobure niebo i ulewny deszcz. Restauracje obsługiwał jeden kelner, przez co w restauracji spędziliśmy godzinę. 15 minut przed planowaną zbiórką zapukałam do pokoju Jurka i Doroty martwiąc się, dlaczego jeszcze nie byli na śniadaniu. Zaspany Jurek otworzył mi drzwi pytając o co chodzi – senna pogoda sprawiła, że spało im się bardzo dobrze i długoJ ( Podejrzewamy również, że Pani w recepcji budząc wszystkich przegapiła jeden pokój).Cała grupa zeszła do lobby. Jurek i Dorota w półbiegu wyruszyli na śniadanie. Za chwilę telefon od przewodniczki – spóźnię się 15 minut, przez ulewną pogodę na trasie był poważny wypadek. Usiedliśmy więc wygodnie na kanapach i czekaliśmy.

Udało się. Pół godziny później niż planowaliśmy wyjść, zebraliśmy wszystkich w lobby, przywitaliśmy się z Gają – naszą przewodniczką na dzisiejszej trasie i wyruszyliśmy autobusem do centrum. Gaja okazała się bardzo ciepłą, przyjazną, rozgadaną, wiecznie uśmiechniętą, 65 letnią osobą z dużym poczuciem humoru. Tłumaczyłam jej zdania wciąż próbując powstrzymywać się od śmiechu.
Pierwsze dwie deszczowe godziny spędziliśmy na zwiedzaniu miasta. Przejeżdżaliśmy dzielnicą finansową, dzielnicą apartamentowców, przyglądaliśmy się ogromnemu stadionowi do baseballa, przejeżdżaliśmy obok symbolu miasta – niebieskiego niedźwiedzia, który zaglądał przez okna jednego z wieżowców, następnie dzielnicą willową, gdzie mieszkała niejaka Molly Brown – znana z przeżycia katastrofy Titanica, ostatecznie dojechaliśmy do Kapitolu, którego kopuła jest pięknie zdobiona prawdziwym złotem. W Kapitolu zakończyliśmy nasz objazd po mieście i ruszyliśmy w drogę do zaplanowanego na dziś parku narodowego Rocky Mountains. Po ok. 1,5 godziny dojechaliśmy do miejscowości ESTE, gdzie zatrzymaliśmy się na pyszny lunch w restauracji włoskiej. Aż miło było rozkoszować się smakiem jedzenia, popijając prawdziwe espresso i patrząc przez okno na poprawiającą się pogodę.
Gdy ruszyliśmy serpentynami w górę Rocky Mountains, przestało padać. Gorzej było jednak z widocznością. Mleczne mgły opanowały wszystkie wyższe partie gór, przez co każdy punkt widokowy, który mijaliśmy, opisywałyśmy z Gają mówiąc – tu zazwyczaj prezentują się piękne szczyty gór skalistych … Gdy dojechaliśmy do pewnej wysokości, widząc, że mgła nie opada zdecydowaliśmy się nawrócić i zrobić przejażdżkę po niższych partiach gór. Ten pomysł okazał się dużo trafniejszy. Po drodze zatrzymaliśmy się przy ogromnym stadzie jeleni wapiti, przyglądając się jak zajadają obiad. Następnie dojechaliśmy do punktu, z którego zrobiliśmy spacer pod mały wodospad. Mimo chłodu na zewnątrz, wszyscy cieszyli się na chwilę ruchu i świeżego powietrza. Zrobiliśmy wesołą sesję zdjęciową, po czym pojechaliśmy do centrum turystycznego, gdzie niektórzy skusili się na drobne zakupy. W drodze powrotnej do Denver znalazł się i czas na szalone zakupy w ESTE. Ostatecznie do miasta wróciliśmy o 18:30 żegnając się gorąco z Gają i licząc na jej odwiedziny w Polsce.
Tak miło rozpoczęty dzień należało zakończyć spacerem po deptaku Denver. Ruszyliśmy więc dzielnicą willową w kierunku 16th street mall, gdzie znajdowało się mnóstwo sklepów z souvenirami, restauracji, fastfoodów, sklepów odzieżowych, wieżowców biznesowych. Spacer wszystkim dobrze zrobił. Niektórzy zakończyli go kolacją w stek barze, inni ruszyli w powrotną drogę do hotelu.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: