Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki

Aksum, Debark

16-10-2012

Jesteśmy już w Aksum, mamy fajny hotel ale bez internetu. Markowi udało się wysłać zdjęcia ze sklepu z pamiątkami (za horrendalną jak na warunki etiopskie ale znośną  jak na polskie cenę); ja piszę tę relację późnym wieczorem i postaram się ją wysłać z jakiejśœkafejki.

Ale po kolei. Wyjeżdżając wczoraj z Gondar zatrzymaliśmy się w szkole, w której zostawiliśmy kolejny karton naszych darów. Dzieci były bardzo przejęte naszą wizytą, grzecznie recytowały „good morning”i yes sir.
Uczą się w warunkach, które nam trudno sobie wyobrazić, dlatego cieszą się z każdej pomocy dziękujemy wszystkim darczyńcom. Teraz zbierają na bibliotekę i budowę toalety jeśli ktośœchciałby się włączyć - Esta ma namiary.
Po wyjeździe z miasta zobaczyliśmy napis droga Gondar - Debark drogą przyjaźni etiopsko -–chińskiej. Istotnie, droga ta, podobnie jak większość dróg w Etiopii i w całej Afryce budowana jest przez Chińczyków.
Buduje im się znacznie łatwiej niż w Polsce, bo takie pojęcia jak objazd, ruch wahadłowy itp. nie są tutaj znane. Jest to po prostu wielki plac budowy, przez który przejeżdżające pojazdy muszą się przedrzeć.
Ten odcinek udało nam się pokonać w miarę sprawnie i już po 3 godzinach znaleźliśmy się w Debark siedzibie władz Parku Narodowego Gór Semien. Tu po załatwieniu formalności i zakwaterowaniu się w hotelu (nie był wcale taki straszny) ruszyliśmy w głąb parku. Towarzyszył nam lokalny przewodnik i uzbrojony w długą flintę strażnik.
Już po kilku kilometrach przywitały nas Dżelady występująca tylko w Etiopii odmiana pawianów z charakterystycznym czerwonym ubarwieniem piersi. Duże stado pozwoliło nam wejść w swój œśrodek i z odległości paru metrów obserwować skubanie trawy, wzajemne iskanie, głaskanie i inne pieszczoty.
Zostawiwszy dżipa wśród kwiatów, ziół i bujnej zieleni udaliśmy się na położony na szczycie pionowego urwiska punkt widokowy. Widoki zapierające dech w piersiach a następnie do wodospadu mieniącego się w słońcu kolorami tęczy. Gdy wróciliśmy do samochodu stała już przy nim grupa dzieciaków (w całej Etiopii gdzie tylko się zatrzymamy wyrastają one natychmiast jak spod ziemi) z wyrobami lokalnego rzemiosła.
Tuż przed zmrokiem wróciliśmy do Debark i po krótkim spacerze połączonym z kolacją poszliśmy spać. Wcale nie było tak zimno.
Dziś wczesnym rankiem wśród przepięknych krajobrazów gór Semien ruszyliśmy w kierunku Aksum. Czekał nas zjazd krętymi serpentynami 1200 metrów w dół (tyle wynosi różnica poziomów, bo w praktyce na przemian wspinając się w górę i zjeżdżając w dół zrobiliśmy pewnie w pionie ze trzy razy tyle).
Gdy w programie naszej wyprawy przeczytałem, że 205 kilometrów z Debark do Aksum będziemy jechać 7 godzin, pomyślałem, że lokalni organizatorzy zakładają sporą rezerwę. Ale po 8 godzinach jazdy nadal byliśmy na pierwszych 125 kilometrach szutru (ostatnie 80 km to miał być asfalt).
Drogę nieustannie zastępowały nam zwaliska kamieni, pracowicie usuwane przez olbrzymie spychacze tudzież tarasowały olbrzymie pojazdy budowy.
Jechaliśmy 11 godzin (po odliczeniu postojów na kawę i posiłek: 10); w Aksum zdążyliśmy więc tylko zostawić kolejną paczkę w kolejnej szkole, wykąpać się (i my i nasze bagaże pokryci byliśmy grubą warstwą pyłu) i już był czas na kolację.
Wieczorem podjęliśmy œśrednio udaną próbę poznania życia nocnego Etiopii.
Mimo, że nasz przewodnik poprosił o pomoc lokalnego kolegę pokazywali nam dość nieciekawe miejsca, w których w dodatku bawili się (jeżeli zabawą można nazwać kiwanie się przy piwie) sami mężczyźni. Pokazaliśmy miejscowym parę tańców, Beata była absolutną gwiazdą (Ela postanowiła zostać w hotelu) ale to my byliśmy dla nich atrakcją a nie oni dla nas.
Jest północ,  kończę,  jutro przed nami Aksum - stolica jednej z najstarszych na œświecie cywilizacji.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: