Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

USA 4-24.09.2012

Lalibela- Addis Abeba - Powrót do Polski

18-10-2012

Nasza etiopska przygoda powoli dobiega końca, ale Etiopia wciąż nas zaskakuje. Wczoraj wczesnym rankiem, wśród udających się do kościoła, ubranych w białe szaty ludzi dotarliśmy na skraj Lalibelli, skąd na mułach ruszyliśmy do położonego o 1000 metrów wyżej (czyli ponad 3600 m. n.p.m.) skalnego klasztoru.

Podróż była emocjonująca, wokół lasy eukaliptusowe i pola uprawne a w dole coraz mniejsze dachy Lalibelli. W pewnym momencie ścieżka zrobiła się tak stroma, że trzeba było zejść z mułów i iść na piechotę - daliśmy radę.Nagrodą był wykuty w skale tuż pod szczytem góry kościół (wchodzi się do niego kilkunastometrowym tunelem) i mnich, który z nonszalancją pokazywał nam klasztorne precjoza (wśród nich krzyż z XII wieku należący do cesarza Lalibelli).
Kościołów mieliśmy tego dnia obfitość. Tuż po zejściu/zjechaniu z klasztornej góry udaliśmy się na uroczyste nabożeństwo z okazji przypadającego akurat święta Świętego Michała.
Zgromadzeni w niezwyklej ilości w jednym ze skalnych kościołów duchowni śpiewali, bębnili, okadzali, błogosławili - przeżycie jedyne w swoim rodzaju.
Po krótkiej przerwie na lunch zwiedziliśmy drugi kompleks kościołów Lalibelli. A wieczorem zostaliśmy zabrani do "mountain view restaurant". Na szczycie wzgórza Szkotka wybudowala szalony architektonicznie obiekt, na pierwszy rzut oka przypominający skocznię narciarską. Z bliska jest to kilkanaście umieszczonych na różnych wysokościach kręgów, na każdym z nich - stolik dla grupy takiej jak nasza. Jako dodatkową atrakcję rozpalili nam przed stołem ognisko - na tej wysokości po zachodzie słońca robi się dość chłodno.
 
Dzisiaj rano w drodze na lotnisko zostawiliśmy ostatnią paczkę z darami w szkole w Lalibelli i polecieliśmy do Addis Abeby.
Lecieliśmy przez Gondar, więc mogliśmy jeszcze raz (tym razem z góry) zobaczyć jezioro Tana i Błękitny Nil.
Po zakwaterowaniu w hotelu National (jeszcze niedawno najelegantszy hotel Etiopii, położony w sąsiedztwie pałacu cesarskiego, obiektów rządowych i dyplomatycznych) udaliśmy się na zwiedzanie. Jego najciekawszym punktem było Muzeum Narodowe ze słynną Lucy - australopitkiem liczącym sobie 3,2 mln. lat, ktorego odkrycie na terenie Etiopii wywrócilo do góry nogami wcześniejsze teorie dotyczące naszych przodków.
Na koniec kupiliśmy oryginalną etiopską kawę i płyty z  muzyką, której sluchaliśmy i do której tanczyliśmy po drodze.
Jutro dalsza część zwiedzania (największy w Afryce targ - Merkato, Muzeum Etnograficzne), pożegnalna kolacja i nocny lot do Frankfurtu.
W czwartek okolo południa jesteśmy w Polsce.
Etiopia urzekła nas wszystkich swoimi krajobrazami, przebogatą choć mało w Europie znaną historią a przede wszystkim ludźmi - barwnymi, sympatycznymi i przyjaznymi.
Na pewno będziemy chcieli tu jeszcze wrócić.
ziękuję wszystkim uczestnikom za wspólną przygodę a Markowi dodatkowo za piękne zdjęcia - bez nich ta relacja byłaby niepełna.
Do zobaczenia na trasie!
Maciej Grzegrzółka


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: