Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Namibia 10-27.11.2012

Caprivi Strip, granica z Botswaną

20-11-2012

Oj, dzisiaj wczesna pobudka. Mamy w planach najdłuższy na trasie przejazd wąskim pasem Caprivi Strip w stolicę granicy z Botswaną. Prawie 600 km przed nami. Jesteśmy o czasie gotowi, szybkie śniadanie i w drogę. Dzisiaj także w pozamienianych samochodach. Pierwszy odcinek drzemiemy, pierwszy postój i tankowanie. Robimy małe zakupy i dalej w drogę. Kolejne kilometry uciekają a my mamy świetny czas. Chłopcy jadą bardzo równo i pilnują tempa. Ostatni postój i przed nami jeszcze 200 kilometrów. Podglądam stale stan licznika porównując go z wartościami startowymi, za nami ponad 2900 kilometrów. Podjadamy lokalne burgery i zapiekanki i na dobrą godzinę przed planowanym rejsem po rzece Okawango wjeżdżamy do lodży.

Tu wita nas Pan Nunda, który jak się okaże później, tylko jak miewa dobry humor to śpiewa. Dzisiaj akurat ma bardzo dobry humor, bo wita nas recytując wyuczoną na pamięć regułkę po angielsku, a potem intonuje piosenkę własnej kompozycji. Podjeżdża drugi samochód i powtórka z rozrywki. Mamy wielki ubaw, śmiejemy się do łez, ale to bardzo miłe powitanie.
Szybko zajmujemy nasze pokoje i namioty i podziwiamy rzekę. Każdy z nas ma widok bezpośrednio na wodę. Słychać i widać kąpiące się w oddali hipopotamy i gdzieniegdzie złowieszczo przepływające krokodyle, a może jednak wielkie ryby…
Łódź gotowa do drogi. Zajmujemy wygodne miejsca i z naszym Josephem wyprawiamy się do wodospadów i na hipcie. Są rzeczywiście całkiem blisko. Dwie wielkie rodziny, wyczekujemy na ich ziewanie, które jest szczególnie widowiskowe i bardzo efektowne dla aparatów. Potem mini spacer nad brzeg wodospadów Popa.
Wracamy już dobrze rozbawieni. Czekamy na kolację przyssani do internetu po kilku dniach poszczenia dopiero teraz pojawił się zasięg. Uzupełniamy relację, odbieramy maile, zgrywamy zdjęcia.
Wieczorem zasiadamy do pięknie nakrytego stołu i czekamy na kolację. Panie dwoją się i troją byśmy byli zadowoleni, co przy tak pięknych okolicznościach wcale nie jest takie trudne. Dobre wino, pyszne jedzenie, smaczne sałatki, taaaak Afryka.
Zanim pójdziemy spać na dobre zerkamy jeszcze na rozgwieżdżone niebo i umawiamy się na wczesną przejażdżkę łodziami mokoro.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: