Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Birma 6-24.11.2012

Kalaw, góra Popa

13-11-2012

Dotarliśmy właśnie do zimnego Kalaw. Jest 18 stopni, ale nasz kierowca i przewodnik z Bagan trzęsą się z zimna.
Ale po kolei. Wczoraj rano wyjechaliśmy z Bagan oglądając jeszcze jedną pagodę z tak doskonale zachowanymi malowidłami ściennymi z XI wieku, że niektórzy mieli wątpliwości co do ich autentyczności.
Po trzech godzinach jazdy przez równinę (pola ryżowe, palmy) oczom naszym ukazał się niezwykły widok: 300 metrowej wysokości, o niemal pionowych ścianach słup, zakończony płaskim tarasem z błyszczącymi złotem pagodami.
To święta Góra Popa - siedziba opiekuńczych duchów, czczonych jeszcze w czasach przedbuddyjskich, a od XI wieku miejsce pielgrzymek królów i mieszkańców królestwa Bagan.
Niestety z bliska góra prezentuje się znacznie gorzej niż z dystansu. Wchodzi się na nią (na bosaka) zadaszonymi schodami w ciżbie kramów, pielgrzymów i małp. Sama pagoda też bardziej przypomina targowisko niż świątynię.
Za to hotel mieliśmy znów wypasiony, wśród lasów, wysoko na zboczu góry z idealnym widokiem na górę Popa. Ola z Wackiem i ja zaliczyliśmy tradycyjny birmański masaż (Wacka i mój był deptany), był też basen i pyszna lokalna kolacja (musieliśmy się mocno upierać by dali nam kuchnię lokalną, bo chcieli nam wcisnąć menu włoskie).
Rano zobaczyliśmy położony tuż pod naszym hotelem rezerwat drzew sandałowych i ruszyliśmy w drogę do Kalaw.
Po 4 godzinach, gdy wydawało nam się, że jesteśmy prawie u celu zaczęliśmy wspinać się serpentynami w górę i ostatnie 20 kilometrów (i kilometr w pionie) zajęło nam ponad 2 godziny.
Kalew jest stacją górską założoną przez Brytyjczyków, którzy uciekali tu przed upałami Birmy. Rzeczywiście, czuje się różnicę temperatur, hotel też mamy w stylu góralskim. Właśnie zaczęło padać, więc delektujemy się chłodem i górskimi widokami za oknem.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: