Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Namibia 10-27.11.2012

Pobudka w namiotach na wschód słońca, Martwa Dolina, Solitaire, Zwrotnik Koziorożca, kanion Kuiseb, Walvis Bay

13-11-2012

4.30 w kolejnych namiotach rozlega się dźwięk budzików. Niebo nadal ciemne i bardzo rozgwieżdżone. My pakujemy nasze rzeczy, szybka kawa i pędzimy na wschód słońca. Jak na tak wczesną porę mamy świetne nastroje i chce się nam wejść na kolejną wydmę. Dojeżdżamy na styk i tak nie uda się nam zdobyć najwyższego punktu wydmy o wschodzie, ten zaskakuje nas na kilkanaście metrów przed końcem ostatniej i długiej grani wydmy. Zdjęcia piękne, widoki jeszcze bardziej. Piasek dookoła nas mieni się kolorami ochry, pomarańczy i cegły.

Sesja zdjęciowa znowu z flagą, którą w każdym miejscu ma Darek. Czas na zejście, wybieramy drogę z wydmy jej brzegiem do samochodów, tu czeka na nas Ela. W komplecie przejeżdżamy do Martwej Doliny. Wybieramy się na spacer, widok nieziemski, tym bardziej, że wszystkie pozostałe grupy pojechały zwiedzać wydmy w odwrotnej kolejności i póki co mamy Dolinę w dużej mierze tylko dla nas.  Fotografujemy co się da, Gosia i Wacek opanowali jedno ze starych drzew tuż przy wejściu do Doliny. Jest coraz bardziej gorąco. Wczoraj temperatura na stacji benzynowej przy wjeździe do parku to 34 stopnie, dzisiaj aż 44 stopnie.
Resztką sił wybieramy się jeszcze do ostatniej najbardziej znanej wydmy. Nie możemy się z nimi rozstać bo krajobrazy nieziemskie.
W drodze na camping szukamy oryksów i udaje się nam je znaleźć nawet całkiem blisko, jeden z nich towarzyszy nam biegnąc obok przez kilkadziesiąt metrów a na koniec przecina nam drogę.
Po naszych namiotach już ani śladu, Marcus składa ostatnie krzesła. Czekamy aż ugotuje się makaron i mamy lunch. Powietrze rozgrzane maksymalnie, zewsząd bucha żar. Kupujemy jeszcze kartki i czas w drogę.
Już pierwsze kilometry nas usypiają. Musimy nadrobić krótką noc i spacery poranne.
W Solitaire przystanek na charakterystycznej stacji benzynowej gdzie sprzedają domową szarlotkę. Zajadamy się jeszcze ciepłym ciastem i kupujemy coś do picia.
Potem obowiązkowo przystanek przy Zwrotniku Koziorożca i kanion Kuiseb. Pojawiają się wątpliwości różnej materii po opowieściach o danym miejscu, Wacek od teraz szukać będzie tutaj zebr pustynnych, a Andrzej i Włodek mają pogadankę na temat amunicji w 1943 roku.
Jeszcze przed zachodem słońca docieramy do Walvis Bay. Mieszkamy nad samym oceanem, wieje porządnie i mamy zmianę temperatur o dobre 25 stopni. Musimy domyć się po pustynnych przygodach i wieczorem maszerujemy na kolację do restauracji położonej nad samą wodą. Na stole królują owoce morza ale nie zabrakło też oryksa.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: