Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Namibia 10-27.11.2012

Quady, wydmy, nocleg w Swakopmund

14-11-2012

Nieśmiało otwieramy drzwi naszych pokoi. Cała drewniana podłoga mokra – padało w nocy? Nie to mgła… Śniadanie, wprowadzamy całkiem spore zamieszanie w kuchni, tym bardziej, że panie, które wczoraj pracowały w recepcji teraz smażą nam jaja. Jest co robić, nas dużo, każdy głodny. Ale udaje się i o czasie ruszamy do portu. Pogoda w Walvis Bay jak zwykle rano, czyli dość chłodno nawet w listopadzie a do tego bardzo mgliście. Jednak pocieszamy się zapowiedziami słońca lada chwila. Jako pierwszy punkt programu mamy dzisiaj wycieczkę łodzią na spotkanie z fokami, delfinami i ostrygami. Do portu zawija mała łódka z kapitanem wcale niemałym i zabiera tylko nasza grupę na pokład. Niko bawi nas całą drogę jednocześnie opowiadając wiele ciekawych historii. My szalejmy fotograficznie najpierw z pelikanami, potem niemalże tresowanymi ptakami, wszyscy czekamy na fokę. Ta pojawia się niemal na końcu, Junior bo tak się nazywa przybija piątkę, połyka w locie ryby i daje się głaskać z włosem i pod włos. Po długiej sesji fotograficznej i sporej radości z naszej strony czas na delektowanie się ostrygami. Niko podaje je oczywiście jak należy w towarzystwie szampana. Smakują wybornie, tu je się  je wraz z czarnym grubo mielonym pieprzem i tabasco. Zajadamy się, platery z innymi mięsnymi przekąskami też znikają. Ale to zdecydowanie ostrygi królują na językach. Po powrocie do portu czas na małą kawę i małe zakupy.

Teraz punkt programu numer 2 czyli quady. Po raz pierwszy pojawiają się w programie ESTY ale na pewno nie po raz ostatni. Wyjeżdżamy za miasto w okolice wydmy nr 7. Tu krótki instruktaż, wszyscy jesteśmy bardzo podekscytowani. Ubieramy czepki co już wywołuje salwę śmiechu, potem jeszcze kaski, teraz już trudno rozpoznać kto jest kto. Najpierw krótkie szkolenie co i jak, potem zdjęcie grupowe przy quadach a na koniec 1,5 godziny jazdy po wydmach. Pierwszy odcinek to szkolenie, próba naszych sił i umiejętności. Idzie nam świetnie, i choć większość z nas nie miała wcześniej styczności z quadami nasz pierwszy raz okazuje się być bardzo owocny. Chłopaki z miejscowego biura są stale obok nas, eskortują nas do samego końca i czuwają nad naszym bezpieczeństwem. I dobrze, że są bo Maria nagle zsuwa się z maszyny, wszystko kończy się dobrze, ale strachu najedliśmy się wszyscy.
Upiaszczeni po uszy, ale bardzo zadowoleni pakujemy się do samochodów i dalej w drogę, tym razem kolejny nocleg w Swakopmund. Kwaterujemy się bardzo szybko, idzie nam to coraz sprawniej i za chwilę ruszamy do miasta. Niestety większość sklepów jest już zamkniętych bo i miasteczko całkiem senne, ale na spacer w sam raz. Spotykamy się wspólnie na kolacji. Na stole i na naszych talerzach królują ryby i owoce morza, a dzisiaj na co drugim talerzu ostrygi, teraz w innej formie zapiekane z serem i ananasem. Pychota.
Rozgadani i rozbawieni spacerujemy nocą po mieście, odwiedzamy zabytkowy gmach dworca, gdzie mieści się teraz bardzo elegancki Hotel i wracamy przed północą na nocleg


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: