Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Sri Lanka 1-15.12.2012

Kandy

06-12-2012

Po wczorajszej męczącej wędrówce do świątyni na szczycie skały mieliśmy w nagrodę piękny hotel z wielkim basenem, zielenią, owocami tropikalnymi na wyciagnięcie ręki. Nie obyło się też bez bonusu, i to w samej recepcji pełzał wąż. Podobno tylko wodny ale wrażenie na mnie i Basi i tak zrobił. I nawet Basia przekonywała mnie: Mamo on wyglądał jak pasek… ale narobił nam mnóstwo strachu. Kolacja przepyszna i rozgwieżdżone niebo. Szkoda, że ty tylko jedna noc.

Opuszczamy Sigiriya w delikatnym deszczu, bardziej siąpi niż pada. My dzisiaj w planach przejazd do Kandy miejscowości położonej w centralnej części Sri Lanki. Najpierw jednak robimy postój po drodze przy świątyni Dambulla. Piękne malowidła, świetnie zachowane i naprawdę robią wrażenie. Maszerujemy znowu po kilkunastu stopniach w górę. Po drodze małpy i mnóstwo pielgrzymów. Miejsce rzeczywiście super.
Teraz czas na przejazd dalej. Droga kręta, nawet bardzo, coraz więcej wzgórz. Wypogadza się, w hotelu jesteśmy w porze lunchu. Popołudniem mamy zaplanowany szoł kulturalny. Jestem nastawiona sceptycznie do takich występów, ale skoro przecieram szlak to dokładnie. Oczywiście nasz pan kierowca w drodze na szoł, choć niby nie mamy zbyt wiele czasu, zbacza na chwilę by pokazać nam manufakturę z kamieniami szlachetnymi…
Jesteśmy na pół godziny przed czasem. Basia i Maciej korzystają, że mamy zapas czasu i słodko śpią w oczekiwaniu na szoł. Zaczyna się punktualnie. Trwa godzinę i rzeczywiście warte jest zobaczenia. Punktem kulminacyjnym jest pokaz połykaczy ognia i chodzenia po rozżarzonych węglach.
A na sam koniec dnia wizyta na puja w najświętszej dla Sri Lanki świątyni Zęba. Jest podniośle i uroczyście, trafiamy akurat w porze kiedy miejsce, gdzie przechowywana jest relikwia jest otwarta.
Sporo ludzi, wśród nich i nas turystów i ich lokalnych i odurzający zapach kwiatów lotosu i jaśminu.
To był piękny dzień.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: