Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Ameryka Środkowa 14.02-4.03.2013

Pożegnanie Belize, przelot do Meksyku

25-02-2013

Wszystko Co dobre niestety kiedyś się kończy. Nasz pobyt w Belize także dobiega do końca, nie byliśmy tu zbyt długo, ale polubiliśmy San Pedro bardzo. Pierwsza czerwona opalenizna, z wielką nadzieją na zbrązowienie już za kilka dni, smaczna kuchnia, błogie lenistwo przed kolejnymi ruinami Majów. Jednak Meksyk czeka. Naszą podróż zaczynamy od powrotu łodzią do portu w Belize City. Tu odbiera nas przemiły pan kierowca, który całkiem sobie równym tempem dowozi nas do granicy.

Szybka odprawa i załatwienie formalności po stronie Belize. Meksyk niestety nie wita nas z otwartymi rękoma. Najpierw przemykamy przez jedną z kontroli ale nas cofną, potem zbyt wielki autobus nie może wjechać w okienko dla przyjezdnych, przy cofaniu zahacza o zderzak auta pani, która zagapiła się i wjechała nam w tył autobusu… Piękny początek, ale po kolei opanowujemy sytuację, wypełniamy karteczki, wchodzimy do kontroli po 5 osób tak jak sobie życzą, a na koniec potulnie wyciągamy nasza walizy i bagaże podręczne z luków i stajemy z nimi do kontroli. Na szczęście nie wszyscy będziemy musieli je otwierać, pada na trzy pierwsze walizki, my tyle, że musimy je przeciągnąć przez granicę. Potem jeszcze gonimy autobus, który jest przeganiany z miejsca na miejsce i nie może zatrzymać się bardzo blisko samej granicy. Wreszcie zapadamy się w wygodnych fotelach, tym bardziej że każdemu przysługują aż 4 miejsca.
Nasza przewodniczka jakby wiedziała, że należy ratować sytuację i wybronić Meksyk już na wstępie ma Mezqal – czyli słynny tutejszy trunek z robalem, którego wypija ten, komu wpadnie do kieliszka na sam koniec i oczywiście kolorowe szkło idealne wprost do tequili, którą zamierzamy wypróbować może jeszcze dzisiaj.
Od razu Meksyk się nam bardziej podoba.
Szybko kwaterujemy się w hotelu i wybieramy do miasta. Nie ma w Chetumal nic szczególnego do zwiedzania, ale spacer po głównej ulicy i dojście do promenady o zachodzie słońca dobrze nam robi. Kusimy się jeszcze na naleśniko-gofro-rurki z serem i nutellą u miejscowego najsympatyczniejszego sprzedawcy i wracamy na kolację. A tu prawdziwa meksykańska wyżerka, na stole zupa z tortilli z awokado, serem i kurczakiem, potem quesadille, guacamole, fajitas. Pyszności!


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: