Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Iran 10-21.04.2013

ESTERA: Ostatni dzień w Teheranie

20-04-2013

ESTERA

I mamy sobotę, dla nas to ostatni dzień pobytu w Teheranie. Jutro wracamy do domu, ale nie ma żadnej taryfy ulgowej. Sporo dzisiaj do zobaczenia, ruszamy od muzeum, potem muzeum i… jeszcze dwa. Na sam początek Muzeum Narodowe, Azar i Maciek nie mają litości, zatrzymujemy się przy każdej, dosłownie każdej, gablocie by zobaczyć i posłuchać o kolejnych bardzo starych eksponatach. Dobrze, że za nami kawał Iranu i łatwiej nam przypasować opowieści do poszczególnych miejsc, które zwiedzaliśmy. Jednak  i tak wypatrujemy ławeczek przy ścianach ku niezadowoleniu naszej dzielnej dwójki przewodników.
Spacerem przechodzimy do Muzeum Szkła, tu bardzo ciekawy jest sam budynek i sposób w jaki przygotowano ekspozycję. Zwiedzanie nie zajmuje już tyle czasu, znajdujemy nawet chwilę na zakupy. Wydajemy ostatnie miliony.
Przerwa na kawę i herbatę w najstarszej w Teheranie kawiarni. Kusimy się na wielkie puchary z kawą lodową. I przejeżdżamy na lunch i krótki odpoczynek w centrum miasta czekając  na otwarcie kolejnego muzeum a właściwie skarbca, który jak większość tutejszych biur czy sklepów ma teraz przerwę obiadową. Najpierw bardzo szczegółowa kontrola naszych bagaży, musimy zostawić wszystko w przechowalni, potem jeszcze kontrola osobista i dopiero możemy wejść do wnętrza. Już po kilku pierwszych minutach wiemy skąd taka nadgorliwość o bezpieczeństwo. Widzieliśmy już sporo, odwiedzaliśmy skarbce na całym świecie, ale to co zobaczyliśmy tutaj robi na nas wielkie wrażenie. Szmaragdy, rubiny, diamenty, perły, turkusy, złoto… bez końca, finezja wykonania poszczególnych ozdób, klejnotów, mebli. Już nie tylko podziwiamy tiary, diademy, korony dla szacha i jego żon, ale z podziwem oglądamy ozdoby na ogon dla koni szacha, ich zawieszki na głowy, osłonki na uszy wszystko równie strojne jak i samego szacha. Pan przewodnik nie potrafi wycenić klejnotów zgromadzonych w tutejszych gablotach. Oprócz pilnujących nas strażników mamy dodatkowo zabezpieczone gabloty, o które nawet nie można się oprzeć bo natychmiast uruchamiamy alarm. Tron – robi na nas wielkie wrażenie, dziesiątki kamieni szlachetnych ułożonych w misterne wzory, kolorowe mozaiki. Obok globus, który wydaje się być arcydziełem, wody na kuli ziemskiej wysadzane szmaragdami, lądy rubinami, nawet podstawa nie jest zwykła tylko złoto wysadzane diamentami. Cudo!
Nie brakuje śmiesznych rzeczy zbytku, śmiech budzi złote drzewko w złotej doniczce w której ziemia jest ze szmaragdów, portmonetka damska ze złotej siateczki na drobne, naparstki z diamentami i wiele innych. To było warto zobaczyć, Iran może być dumny ze zgromadzonych tutaj skarbów, i jeszcze na koniec drugi co do wielkości diament na świecie i pawi tron. Ufff musimy się otrząsnąć.
Na sam koniec Muzeum Dywanów to chyba już tylko formalność, potem księgarnia bo musimy nabyć płyty z muzyką perską, szczególnie po wczorajszych popisach żal byłoby bez niej opuszczać Iran, potem małe ciasteczka i kolacja. Specjalnie ciut wcześniej, bo czeka nas pakowanie walizek i wczesna pobudka.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: