Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Kanada i Alaska 29.05-15.06.2013

Samolot na Alaskę

06-06-2013

Kończymy trasę w Kanadzie. Rozliczamy się z naszych samochodów i stawiamy punktualnie na lotnisku. Zaskoczyła nas bardzo oficjalna odprawa jeszcze tutaj ale jak się okazało granica Kanady i USA jest na lotnisku. Sprawdzają nasze wizy, rekwirują nam jabłka i witajcie w Stanach. Lot mija nam szybko. Dobra passa z pogodą trwa nadal. Widoki z okien samolotu wprost bajkowe, pan kapitan o czasie informuje co po prawej, co po lewej i mamy fiordy na wyciągnięcie ręki. Przylepiamy nosy do szyby i obserwujemy bacznie co dzieje się pod nami. Na lotnisku bardzo sprawnie chwytamy za bagaże i do wypożyczalni, procedura jak w Kanadzie tyle, że pani mniej sympatyczna. My nauczeni doświadczeniem idziemy na parking wybrać odpowiednie auta i po dopasowaniu się do maszyn ruszamy do hotelu. Jesteśmy już 10 godzin do tyłu względem czasu polskiego. Nasz hotel leży blisko centrum handlowego i choć kilkoro z nas ma konkretne zakusy na zakupy to jednak żyłka podróżnicza zwycięża i po krótkiej przerwie ruszamy na podbój jednej z tras widokowych wiodących na południe kraju. Na naszej mapie mamy zaznaczone punkty widokowe, wypatrujemy łosi i misiów, ale i ptaki są dobre na pocieszenie. Pan celnik polecał nam jedną z tutejszych knajp na posiłek, znajdujemy ją bez trudu. Gorzej z miejscami, mimo czwartkowego popołudnia jest pełno, musimy najpierw zająć miejsca w barze w oczekiwaniu na stolik w sali restauracyjnej. Menu niezbyt rozbudowane ale bez problemu wybieramy swoich faworytów, dobrze robią ci, którzy zostają przy przystawkach, bo porcje są wielkie, my z głównymi daniami dzielnie dajemy sobie radę ale jesteśmy objedzeni po uszy. Restauracja ma niesamowity klimat, pełno tu różnych szpargałów, nalepek, wisiorków, tabliczek, kelnerzy uwijają się jak w ukropie, jedzenie bardzo smaczne. Musimy poczytać o tym miejscu coś więcej. Wydaje się być znanym miejscem wśród miejscowych. Kończymy jedzenie około 21 a słońce w pełni. Dziwne to uczucie kiedy o 23 wcale nie widać zajawek nocy, mało tego, następnego ranka licytujemy się o której kto nie spał albo wstawał i z takim samym zaciekawieniem wyglądał za okno sprawdzając czy wreszcie zrobiło się ciemno. Okazuje się, że całkiem ciemno w ogóle nie było. Ale widoki dzisiaj były wspaniałe, mimo wcześniejszych obaw co do pogody na Alasce, pełnych deszczu i mgły okazało się, że pogoda była dzisiaj bardzo pomyślna i dzięki temu udało się nam zobaczyć piękne fiordy po raz pierwszy.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: