Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Wietnam i Laos 8.11-2.12.2013

Hue, Góry Marmurowe, Hoi An

22-11-2013

Trasa z Hue do Hoi An była pełna atrakcji. Zaczęliśmy od przystanku na przełęczy Ha Van, skąd rozpościerał się piękny widok na Zatokę morza południowochińskiego. Akurat się przejaśniło więc zrobiliśmy sesję zdjęciową na tle błękitnego nieba. Nasze zauroczenie krajobrazem delikatnie zniszczyła ciężarówka przepełniona klatkami z psami przeznaczonymi na obiad.. jak to Wietnamczycy mówią: jedzenie psów jest częścią tradycji.

Ruszyliśmy w dalszą drogę. Zatrzymaliśmy się na szczycie  przy punkcie widokowym i straganach z perłami. Tu chwila grozy, gdyż nasz autobus potrącił parkując zapatrzonego w inną stronę Francuza. Na szczęście skończyło się na delikatnych ranach: Kasia i Dorota rzuciły się czym prędzej z pomocą donosząc środki dezynfekujące, a Alina przyniosła duży opatrunek. Chwilę później Francuz podał rękę kierowcy na zgodę.. uff. Spędziliśmy dobre pół godziny na dobrej kawie, zwiedzaniu pozostałości twierdzy wojsk francuskich oraz na zakupach.

Kolejna przerwa przy manufakturze marmuru. Przyjrzeliśmy się dokładnie jak wygląda proces tworzenia rzeźb marmurowych, zostaliśmy zachęceni do zrobienia własnego posągu, jednak nikt nie skorzystał. Ruszyliśmy więc dalej do podnóża Gór Marmurowych, by wspiąć się na jedną z nich i zwiedzić pagody oraz świątynie tam zlokalizowane. Niegdyś wysoko położone jaskinie z posągami buddy służyły jako dodatkowe schronienie przed atakiem wojsk wroga.

Około 14:30 dojechaliśmy do Hoi An, gdzie udaliśmy się na lunch. Już pierwszego dnia miasto nas zauroczyło. Spokój, wąskie uliczki, romantyczne deptaki nad rzeką, ciekawa architektura. Tego dnia mieliśmy jednak w programie jeszcze tylko wizytę w manufakturze jedwabiu. Tam opis całego procesu i szał zakupów. 5 osób zdecydowało się na szycie ubrań, które mieliśmy odebrać kolejnego dnia. Reszta kupiła szaliczki, krawaty itp.

Ok. 19:00 wróciliśmy do hotelu, gdzie część z nas zdecydowała się na kąpiel w basenie. Następnie spotkaliśmy się na biesiadowanie w lobby i integrację z przewodniczką. Znów zaczęły się śpiewy, odebrane z uśmiechem przez grupę Francuzów. Tak zakończyliśmy kolejny dzień pełen wrażeń.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: