Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Wietnam i Laos 8.11-2.12.2013

Prowincja Ninh Binh

10-11-2013

Prowincja Ninh Binh, zatoka Ha Long na lądzie i pierwsza stolica Wietnamu

Dziś wczesna pobudka, gdyż przed nami intensywny program. Udaliśmy się do prowincji Ninh Binh, położonej 120 km od Hanoi, by tam poznać uroki tzw. "Zatoki Ha Long na lądzie". W porcie, do którego dojechaliśmy, czekały na nas sampany. Może nie tak romantyczne jak te całe drewniane z podwójnym żaglem, które kojarzymy ze starych filmów o Wietnamie, ale jednak będące wielką atrakcją dzisiejszego dnia. Płynęliśmy 2 godziny pośród wapiennych ostańców krasowych, obserwując skaczące po szczytach kozice, pokonując wąskie przesmyki rzeki, bądź przepływając przez szczeliny skalne lub mosty, czujnie pochylając głowę, by  nie zahaczyć o skały.Na każdym sampanie siedziały zwykle dwie osoby plus wioślarz lub wioślarka. Jako, że jest nas jedenastu, ja płynęłam z Markiem i Dorotą, więc wioślarzy mieliśmy dwóch - zakładamy, że wystraszyli się naszej wagi patrząc na nasz wzrost. 

Wioślarze w Binh Dinh opanowali swoją pracę do perfekcji. Do wiosłowania używają nóg, wykonując ruchy podobne do tych na rowerku wodnym. Każdy wioślarz posiada na swym sampanie skrzynię, w której to można znaleźć wszelkiego rodzaju souveniry, od portfeli, poprzez koszulki aż po obrusy. Dodatkowo na trasie spotyka się również sampany pełne owoców, napojów i słodyczy, które lokalni próbują nam sprzedać za wszelką cenę, a jeśli się nie da, wynegocjować wcześniejszy napiwek również dla siebie. Dodajmy do tego lokalnych zatrudnionych jako fotografów i mamy całą machinę działalności turystycznej w tym regionie. Każdy próbuje zarobić na siebie i rodzinę w najlepszy, możliwy sposób.Nasz przewodnik np. za dobry interes uznał zakupienie bawoła, na którym turyści będą robić sobie zdjęcie i pomysł świetnie się przyjął. Nawet Ania z naszej grupy skusiła się na sesję z kolorowo ozdobionym bawołem i z wietnamskim kapeluszem na głowie.

Prowincja Ninh Binh stała się sławna dzięki lokalizacji w tym regionie pierwszej stolicy Wietnamu - Hoa Lu. Dziś oglądać można bramę wejściową, fosę z wodą pełną lotosów, świątynię poświęconą pierwszemu królowi Wietnamu i małe muzeum. Miejsce urokliwe, również otoczone wapiennymi ostańcami.
Będąc w tych okolicach, nie można zapomnieć o słynnej pagodzie  i jaskini Bich Dong, którą również mieliśmy okazję zwiedzać. Wyjątkowa ze względu na swe 3 poziomowe położenie, częściowo w skale, jak i krajobrazy ją otaczające, tak piękne, że skłoniły jednego z królów Wietnamu do napisania poematu o nich. 
Po zwiedzeniu wybudowanej w XIII wieku świątyni Thai Vy, gdy tylko weszliśmy do autobusu, zaczął padać deszcz. Zdążyliśmy więc idealnie przed ulewą, która  na szczęście pod wieczór osłabła.

By uatrakcyjnić część nieoficjalną dzisiejszego dnia, wybraliśmy się na kolację do szczególnej restauracji z ponad 200 letnią tradycją, serwującej jedno lokalne danie Hanoi: "cha ca" Jest to opiekany sum, podawany w kawałkach z kurkumą, makaronem ryżowym, słynnym wietnamskim sosem rybnym, papryczką chili w towarzystwie orzeszków ziemnych i świeżych ziół. Danie przygotowywane na naszych oczach, smakowo zrobiło na większości ogromne wrażenie.
Kolejna część nieoficjalna odbywała się w moim, pokoju, gdzie zebraliśmy się wszyscy by podzielić dary, które wieziemy dla dzieci ze szkół i lokalnych mieszkańców. Dodatkowo skosztowaliśmy po raz drugi wina ryżowego, po czym udaliśmy się do pokoi na zasłużony odpoczynek.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: