Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Namibia 3-19.11.2014

Pożegnanie z Afryką

20-11-2014

Wyjechaliśmy punktualnie o 8:00 rano. Pożegnaliśmy Zimbabwe, przywitaliśmy Zambię, dostaliśmy kolejną wizę, tym razem tranzytową, zostaliśmy pouczeni o postępowaniu w przypadku zarażenia ebolą,mimo, że do tego regionu ona jeszcze nie dotarła. 

By w pełni nasycić się widokiem wodospadów Victoriafalls postanowiliśmy zobaczyć je jeszcze od strony zambijskiej. Przy wejściu do parku narodowego przywitało nas stado pawianów. Ruszyliśmy na spacer wzdłuż punktów widokowych, zachwycając się coraz to nowym krajobrazem. Mimo, że pogoda dziś nie była idealna, widok był niezapomniany. Niektórzy stwierdzili, że z tej strony wodospad jest bardziej okazały, niż od strony Zimabwe. Inni powiedzieli, że nie można w pełni opierać się na przewodnikach, gdyż niektóre odradzają obserwację wodospadów od strony zambijskiej. Byliśmy zadowoleni, że na koniec wyjazdu, tuż przed wylotem udało się nam odwiedzić to miejsce. Teraz mogliśmy ze spokojem pożegnać Afrykę, udając się w podróż powrotną do Polski.

Powrót był niekrótki. W Johannesburgu mieliśmy na tyle dużo czasu, że zjedliśmy lunch, zrobiliśmy ostatnie zakupy, ja z Beatą powitałyśmy nawet Johannesburg w hali przylotów, gdyż bagaż podręczny Beaty został przekazany nie tam gdzie trzeba i miałyśmy krótką przeprawę przez lotnisko w poszukiwaniu zaginionych rzeczy i żyrafy. Znalazłyśmy je pozostawione same sobie w narożniku jednej z hal, na szczęście z całą zawartością w środku. Od tego momentu nikt nie rozstawał się ze swoim bagażem podręcznym ani na chwilę.

Ela zapomniała długich spodni na przebranie w trakcie lotu. Pocieszaliśmy ją, ze przebierze się w Warszawie na lotnisku, jednak gdy dolecieliśmy na miejsce, okazało się, że na 10 osób przyleciał tylko jeden bagaż. Do ostatniego dnia mieliśmy więc atrakcje. Na szczęście bagaże zaginęły dopiero podczas powrotu, a nie gdy wylatywaliśmy do Afryki i wszystkie odnalazły się po dobie.

Wróciliśmy  w pełni sił, nasyceni ogromem krajobrazów, emocji, promieniami afrykańskiego słońca. Niektórzy już z planami na kolejne wyprawy, wszyscy z energią na spotkanie z jesienną Polską.

Do zobaczenia już wkrótce na kolejnej wyprawie! 

Mafrysia vel Maorysia vel Polarek


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: