Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Brazylia 8-27.03.2015

Afryka w Brazylii

19-03-2015

W Salwadorze od rana piękna pogoda, nasz hotel leży nad samą plażą i rzeczywiście rano nabrał wartości, dziwił nas wprawdzie ruch na basenie i na leżakach jeszcze przed śniadaniem, ale już wiemy dlaczego. Około dziewiątej temperatura wynosi około 39 stopni i stale rośnie. Jedyne dogodne miejsce to basen albo leżak w cieniu, niektórzy będą długo jeszcze rozpamiętywać tutejsze słońce nie mogąc oprzeć rąk na rozpalonych kolanach lub plecach.

I tak miło nie robiąc nic prócz słodkiego lenistwa wypoczywamy do 14:00.

Potem zbieramy się w lobby i ruszamy na zwiedzanie miasta. Salwador to z pewnością najmniej znane miejsce na naszej trasie. Mało kto wie ile pięknych miejsc kryje to miasto. Nasza przewodniczka zna je wszystkie i koniecznie chce nam o wszystkich opowiedzieć. Udaje się nam wytrzymać dość długo, z wielką precyzją poznajemy okolice fortu Antoniego i latarni morskiej, potem zwiedzamy stare miasto z jego pomnikami, placami i starymi budynkami. Każdy z nich kryje tajemniczą historię i każdy z nich musi nam utkwić w pamięci. Kiedy jednak w bardzo bogatym i kapiącym złotem kościele Św. Franciszka Angela chce nam opowiadać o poszczególnych rzeźbach poddajemy się i marzy nam się mała ale bardzo mocna kawa. Widać że nasza prośba wybija ją z rytmu ale nie daje tego po sobie poznać i zgadza się na przymusową przerwę dla nas zbawienną. O ile ładniejsze jest miasto kiedy można na nie popatrzeć znad filiżanki kawy lub zza wafelka pysznych lodów.

Potem jeszcze spacer na plac gdzie niegdyś handlowano niewolnikami. I wreszcie stylowe miejsce na kolację, a jedzenie niezgorsze bo pyszna moqueca z rybą i mleczkiem kokosowym oraz piekielnie ostry sosik z chili i papryczkami oraz cebulą i pomidorkami.

Na sam koniec dnia występy. Bywaliśmy już na podobnych i w Azji i w Afryce i wrażenia były różne, dlatego i dzisiaj pełni obaw zajmujemy miejsca na widowni, i rzeczywiście pierwszy taniec wydaje się potwierdzać zasadność naszych obaw. Jest poważnie egzotycznie i bardzo głośno.

Jednak to tylko początek condomble, potem jest już tylko fantastycznie, energetycznie i mogłoby trwać jeszcze i jeszcze. Jest capoiera, makulele, samba i bardzo gibcy tancerze oraz przesympatyczne tancerki.

Bardzo się nam podoba tym bardziej, że energia udziela się także nam i nie tylko poklaskujemy w rytm ale nogi same nam tańczą a owacjom nie ma końca.

Roztańczeni wracamy do hotelu na nasz znany nam już taras.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: