Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Brazylia 8-27.03.2015

W stolicy

14-03-2015

Strach ma wielkie oczy, wcale nie jest tak strasznie o 4.30 kiedy spotykamy się na zbiórce. Mało tego mogło nie być na czas autobusu a jest, mogło nie być nikogo do pomocy przy bagażach, a pan, wprawdzie jeden tylko ale dzielnie targa nasze walizki i wreszcie mogło zabraknąć śniadania, na które byliśmy umówieni a to też jest.

Po takim starcie nic nam już nie jest straszne. Pakujemy się do autobusu i prawie natychmiast przy zgaszonym świetle i szumie silnika zapadamy w głęboki sen.

Postój w połowie drogi i idealny czas na kawkę i małe  śniadanko. Potem oglądamy Misję, za kilka dni będziemy naocznymi świadkami wodospadów a już dzisiaj obejrzeliśmy je w autobusie.

Czas mija szybko i docieramy do Rio, mimo soboty trochę stoimy w korkach ale na czas docieramy na lotnisko. Do tej pory widzieliśmy je kilkukrotnie z góry teraz z niego startujemy. Szybko i sprawnie udaje się nam odprawić i przed nami punkt programu numer trzy czyli stolica Brasilia.

W niespełna dwie godziny przenosimy się w zupełnie inne miejsce. Brasilia wita nas słońcem i po odebraniu bagaży czeka na nas Roberto – nasz tutejszy przewodnik. Zgodnie ustalamy program działania, najpierw lunch a potem zwiedzanie. Udaje się nam znaleźć szybko restaurację na kilogramy, gdzie bardzo sprawnie i szybko wybieramy sobie coś smacznego do jedzenia. Zasiadamy na zewnątrz i każdy najedzony rusza na zwiedzanie miasta. Tuż obok restauracji kościółek Niemeyera Matki Boskiej z Fatimy, malutki ale bardzo dekoracyjny, tuż nieopodal Sanktuarium Don Bosco, ten powala nas swą urodą, jest cudownie regularny i ma niezapomniane witraże w 12 odcieniach koloru niebieskiego. Dodatkowo udaje się nam zamówić rozświetlenie  żyrandola, co dodaje tylko szyku temu miejscu.

Po wyjściu z kościoła pada deszcz, jednak przy kolejnym postoju przed memoriałem Kubitschka jest już znowu pogodnie, pogoda bardziej pasuje do warunków polskich: w marcu jak w garncu.

Historia o charyzmatycznym prezydencie założycielu miasta robi na nas wrażenie, oglądamy miejsce jego pochówku, potem ruszamy do centrum, gdzie zatrzymujemy się przy katedrze, która robi na nas wrażenie już jako kolejna wspaniała budowla modernistyczna. Na sam koniec zostały nam budynki rządowe skupione w samym kokpicie samolotu, na planie którego wzniesione zostało całe miasto.

Już tylko z autobusu oglądamy most Kubitschka, za to wysiądziemy przed Pałacem Prezydenckim by zrobić zdjęcia bryle budynku.

Mieszkamy tuż za płotem czyli dzisiaj bardzo eleganckie i ważne sąsiedztwo.

Wieczorem wybieramy się na mięsiwa. Po doświadczeniach w Rio wiemy dokładnie, że nie należy przesadzać z przystawkami i że warto wyczekać do najlepszych mięsiw, które są podawane na końcu. My mamy już swoich faworytów i ku uciesze panów kelnerów dokładnie wiemy na co czekamy. Kończymy ucztę na słodko jedni mają ananasa z grillla inni lody i karmelizowane banany.

Czas na nocleg w stolicy, jutro już do dżungli. Uspakajamy tych, którzy będą się niepokoić brakiem kontaktu z naszej strony. Przed nami teraz 3 noce w dżungli nad Amazonką i być może brak zasięgu oraz Internetu.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: