Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Japonia 12-23.04.2015

Niebiańska Fuji

16-04-2015

Pobudka o 3:30 a o 4:00 nad ranem wszyscy zwarci i gotowi spotkaliśmy się w lobby hotelowym. Taksówki stały już przed głównym wejściem, ruszyliśmy w kierunku targu rybnego. Jechaliśmy ok. 30 minut z naszej dzielnicy Ikebuekuro. Gdy dotarliśmy na miejsce odetchnęliśmy z ulgą, gdyż zostaliśmy wpuszczeni do poczekalni i dostaliśmy kolorowe kamizelki, tzn., że byliśmy dziś grupą pośród 120 osób, które dostały się na  to targowisko. Za nami weszło już tylko ok. 15 osób i nikt więcej. Nadszedł czas oczekiwania. Usiedliśmy na podłodze w swoim sektorze i kontemplowaliśmy od godziny 4:00 do 5:50 starając się nie zasnąć i nie przegapić swoich 25 minut spaceru po największym, światowym targu tuńczyków. Oczekiwanie umilaliśmy sobie ciepłą kawą w puszce z automatu, rozmowami, czytaniem książek.

O 5:50 nareszcie wpuszczono nas na teren całego kompleksu. Przy przejściu do odpowiedniej hali towarzyszyło nam 6 Panów ochroniarzy, którzy dbali o nasze bezpieczne przejście pomiędzy setkami pojazdów kołowych załadowanych towarem i przestrzegali przed robieniem zdjęć. Dopiero gdy dostaliśmy się do odpowiedniego sektora, mogliśmy w spokoju przyglądać się ocenie jakości i tłustości tuńczyka oraz licytacjom, które miały tam miejsce. Panowie prowadzący licytację sprawiali wrażenie osób w transie wywołując  donośnym głosem coraz to nowe ceny.

Następnie odprowadzono nas wzdłuż hali targowej aż do wyjścia z obiektu, skąd mogliśmy udać się w kierunku ulicy pełnej sushi – barów, zaopatrujących się w świeżą rybę codziennie rano prosto z oceanu. Stanęliśmy cierpliwie w kolecje, czekaliśmy ok. 45 minut, ale było warto. Zamówione przez nas zestawy, szczególnie zachwycające dzięki nigiri z tuńczyka, śledzia, łososia, krewetek i maków z ikry, rozpływały się w ustach i były wyjątkowym przeżyciem smakowym. Warto było czekać.

Gdy skończyliśmy jeść, szybkim krokiem ruszyliśmy w poszukiwaniu taksówki powrotnej. W hotelu pojawiliśmy się na 2 minuty przed czasem zbiórki z Midori. Na szczęście wynegocjowałam jeszcze 10 minut czasu na wizyty w pokojach w celu odświeżenia i zabrania walizek. Ostatecznie wyruszyliśmy o 9:00.

Przez dwa kolejne dni będziemy poruszać się autobusem. Nasz kierowca sympatyczny, pojazd komfortowy. Dzisiejsza trasa wiodła do prowincji Nagano, a dokładnie do miejscowości docelowej Matsumoto. Zanim jednak tam dotarliśmy, nie ominęło nas wiele innych atrakcji. Najpierw wizyta w nazwanej przez Elę japońskiej Krynicy: znajdowało się tam 8 krystalicznie czystych górskich źródeł wody, w otoczeniu których wybudowano niesamowicie urokliwe, drewniane domki, otoczone drzewami bonsai. Dodatkową atrakcją był wdzięczący się tuż obok nas stożek Fudżi, widoczny w 100%, gdyż na niebie nie było  ani jednej chmurki.

Kolejny przystanek zrobiliśmy przy muzeum Ichego Kuboty – znanego artysty japońskiego, specjalizującego się w farbowaniu i malowaniu na jedwabnych kimonach, położonego tuż obok jeziora Kawaguchi. Tu kolejna przyjemność dla oczu. Budynek architektonicznie przypominający elementy Parku Guella Gaudiego, a wystawa kimon w środku i dokładne opisy pracy nad nimi robiły ogromne wrażenie.

Na koniec jeszcze punkty widokowe na jezioro Kawaguchi i wulkan Fuji i mogliśmy ruszyć w kierunku Matsumoto. Część drogi spędziliśmy odsypiając krótką noc dzięki czemu sprawnie, bo już o 16:45 dojechaliśmy do hotelu.

O 17:30 wyszliśmy na kolację. Dziś specjalność regionu: makaron gryczany soba w różnych postaciach: tempura z dipem na zimno, tempura na ciepło, zupa śledziowa, pierożki gryczane, makaron z glonami, sezamem i kapustą, krewetki, wszystko świeże i pyszne.

Zakończyliśmy dzień korzystając z masażu lub kąpieli w onsenach: basenach z gorącą źródlaną wodą. Dziś wieczór nareszcie czas na odpoczynek i możliwość wyspania się. Pozdrawiamy!


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: