Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Sri Lanka Sylwester 28.12.2015-10.01.2016

Perła Oceanu Indyjskiego

29-12-2015

28 grudnia spotkaliśmy się w komplecie na lotnisku w Berlinie w godzinach wieczornych. Powitanie, wprowadzenie i już sprawnie odprawiliśmy bagaże. 2 loty minęły niepostrzeżenie. Jeden niecałe 6h, drugi, 4,5 h, dla wprawionych podróżników to krótki dystans!

Gdy dolecieliśmy, zmiana czasu  i klimatu dawała się jednak we znaki. Wszyscy byli  szczęśliwi, że już niedaleko do hotelu. Przywitał nas Nischanty, nasz przewodnik, który będzie nam towarzyszył do końca wyjazdu. Ruszyliśmy w drogę, 95 km do hotelu podczas których snuliśmy opowieści o Sri Lance, i o tym co zobaczymy podczas wyprawy. Sunęliśmy w większości stosunkowo nowymi autostradami wybudowanymi przez Chińczyków. W połowie drogi, w jednej z miejscowości na trasie zrobił się korek, który przedłużył nam transfer o godzinę. My jednak z zainteresowaniem obserwowaliśmy setki skuterów, tuk tuków i kolorowych autobusów przedzierających się po drodze bez pasów nie zważając na pojazdy sąsiadujące. Niejednokrotnie mijaliśmy się na milimetry, ale nasz kierowca wyjątkowo zwinnie dawał sobie z wszystkimi przeciwnościami radę. Ponieważ było jeszcze jasno, zdążyliśmy zobaczyć pierwsze plantacje kauczukowców, poletka ryżowe, farmy tapioki, bananowców i mango. Gdy zapadła noc, wszystkim mimowolnie przymknęły się oczy na krótką drzemkę. Na koniec  atrakcja: Do hotelu musieliśmy dopłynąć łódką motorową przez rzekę Bentota, ponieważ zlokalizowany jest na półwyspie. Dotarliśmy o 19:30. W recepcji  chaotycznie, pokój dla trójki nieprzygotowany, obok nas podchmielony Rosjanin krzyczący na obsługę, a w koło dziesiątki innych turystów. Po chwili cierpliwości dostaliśmy jednak klucze od pokoi i mogliśmy udać się na kolację. Pierwsze lankijskie smaki przypadły wszystkim do gustu. Curry różnego rodzaju zachwyciły nasze podniebienia, a do tego deser oraz świeżo zaparzana herbata i wszyscy byliśmy zadowoleni.

Po kolacji udaliśmy się na krótki spacer, by przywitać się z Oceanem Indyjskim. Nad nami rozgwieżdżone niebo, a w oddali szumiąca woda i ogromne fale. Podeszliśmy bliżej, naruszając spokój mniejszych i większych krabów sunących po plaży niczym pershingi, chwila kontemplacji i mogliśmy spełnieni wrócić do pokoi, by zregenerować się przed pierwszym dniem zwiedzania Sri Lanki! 


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: