Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Sri Lanka Sylwester 28.12.2015-10.01.2016

Nowy Rok na południu Sri Lanki

01-01-2016

Wczorajszy wieczór  był pełen wrażeń.  Występ taneczny, dancing, a dokładnie o północy nad basenem lodowe happy New Year z pokazem sztucznych ogni. Wypiliśmy prawdziwego szampana wznosząc toast za nowy rok, przeszliśmy na plażę, by zrealizować pierwszy noworoczny spacer pod rozgwieżdżonym niebem tuż nad oceanem i wtedy zdecydowaliśmy, że wyjątkowy wieczór czas zakończyć, bo kolejnego dnia czekają nas nowe przygody i musimy się wyspać.

Wstaliśmy po 7:30, by zjeść noworoczne śniadanie i przygotować się do wyjazdu. Dokładnie o 9:15 wyruszyliśmy w trasę. Trasa wiodła najpierw autostradą, następnie wzdłuż wybrzeża, dzięki czemu mogliśmy zatrzymać się w kilku wyjątkowych miejscach: na sesję zdjęciową rybaków siedzących na tyczkach (oczywiście za ustaloną wcześniej opłatą), spojrzeć na świętą skalną wyspę, czy przyjrzeć się z bliska najsłynniejszym wioskom surferów na południowym wybrzeżu Sri Lanki.

Naszym pierwszym celem programowym była Dondra. Nic dziwnego, że nazywają ją miastem Bogów, gdyż jest niesamowicie urokliwa. Dotarliśmy do najwyższej latarni na wyspie, wspięliśmy się na wysokość 50 metrów, by podziwiać ocean, lagunę, palmowy gaj i miasto z góry. Wiatr przyjemnie chłodził, słońce rozgrzewało, sesjom zdjęciowym nie było końca.

Z okazji Nowego Roku w wielu miastach odbywały się specjalne ceremonie. Postanowiliśmy odwiedzić jedną z bardziej znanych świątyń buddyjskich w Dondra, gdzie trwała właśnie modlitwa, a mieszkańcy składali dary. Obok świątynia hindu oraz 2 słonie na krótkich łańcuchach, by nie mogły się za daleko przemieszczać.

Ruszyliśmy w dalszą drogę, tym razem do miejscowości Mulkirigila. Dziś pożegnaliśmy się na parę dni z oceanem i jechaliśmy w głąb lądu. Krajobrazy uległy zmianie. Pojawiły się wyżynny, bardziej bujna dżungla, wioski specjalizujące się w garncarstwie i wyplataniu koszy, oraz coraz więcej sztucznych jezior, które już od IV w. n. e. pełniły rolę zbiorników irygacyjnych i dodatkowych zasobów wody pitnej dla zwierząt w okresach suszy.

W Mulkirigala znajduje się niezwykła świątynia buddyjska zlokalizowana w siedmiu jaskiniach monolitowej skały o 200 metrach wysokości. By się do niej dostać, trzeba trochę wysiłku, gdyż do pokonania jest ponad 500 schodów. Warto jednak odwiedzić to miejsce, gdyż malowidła ścienne wewnątrz jaskiń robią ogromne wrażenie. Zadziwia również sposób umieszczenia w małej jaskini ogromnych posągów leżącego buddy. Odwiedziliśmy również muzeum, w którym to jeden z pracowników za drobną opłatą opowiedział nam o eksponatach, które widzieliśmy. Jest to jednocześnie drugi punkt naszego programu, który nasz przewodnik w ciągu 21 lat pracy widział tylko raz. Ucieszyliśmy się, że widzimy coś mniej komercyjnego.

W naszym vanie po powrocie czekała na nas niespodzianka. Nisza kupił dla wszystkich banany. Wszyscy zjedli owoce ze smakiem i dzięki temu lunch mieliśmy już za sobą. Całe szczęście, bo jak się okazało kolacja w hotelu była tak wyśmienita, że trudno było czegoś nie spróbować. Skutkowało to chwilowym przeciążeniem naszych żołądków, ale na szczęście wiemy, że jutro znów mamy szansę spalić duże ilości  kalorii,  jednocześnie z utęsknieniem czekając na kolejną kolację w naszym hotelu.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: