Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Mali, Burkina Faso, Benin 23.01-09.02.2016

Z powrotem w Burkinie

05-02-2016

Ruszamy wcześnie, ale czekamy aż zrobi się jasno. Nadzwyczaj sprawnie udaje się nam opuścić wioski Tatasumba i wjechać na asfalt. A tu niespodzianka, w kilku kolejnych stacjach benzyowych nigdzie nie ma paliwa. Szukamy, ale okazuje się, że jest to ostatnia duża miejscowość przygraniczna i wszystko zostało sprzedane mrówkom, które wywożą o wiele tańsze paliwo z Beninu do Burkiny i tam je sprzedają w lepszej cenie. Na szczęście mamy zapas paliwa więc ruszamy bezpośrednio do granicy. Tutaj znane nam już procedury, odprawa po stronie Beninu przebiega dość sprawnie. Wysiadamy za to przy okienku w Burkinie, tu zostały zarekwirowane przez celników nasze maski i pamiątki z Krainy Dogonów, teraz czas by je odzyskać.

Urzędnik, któremu pokazuję kwit bierze go w garść i maszeruje do szefa, ten się nam nie pokazuje i każe czekać. Trwa to około pół godziny, ale ostatecznie wszystkie nasze pamiątki wracają do nas. Podobno był tu fachura, który po wnikliwych oględzinach stwierdził , że żadna  z zakupionych przez nas rzeczy nie jest prawdziwym antykiem. Aby móc zrobić analizę materiałów ucierpiała moja okiennica z Krainy Dogonów, wyrwano jej kawał narożnika by zbadać czas pochodzenia. Narożnik sobie przykleję, a jeśli dzięki temu przepuszczono nasze pamiątki to warto było.

Pierwszy odcinek drogi w Burkina to Fada n’Gorma. Buntujemy się, kiedy trasę z mnóstwem dziur i wybojów przejechać ma nasz kierowca. Mamy coraz większe podejrzenia, że niedowidzi albo ma zaćmę lub inną wadę wzroku. Ku niezadowoleniu naszego kierowcy za kierownicę siada nasz przewodnik. Nie ma łatwego zadania bo droga to dziura na dziurze , ale dwadzieścia kilka lar różnicy na korzyść przewodnika pozwala na szybszy refleks.

I okazuje się że to była dobra  decyzja, droga mija nam bardzo szybko, tyko kilkukrotnie wpadamy w dziury i to wielkie wyrwy. Widzimy też, że nawet na dziurach w jezdni można zarabiać w Afryce. Małe grupy dzieciaków, chłopców, czasem mężczyzn, stoją obok dziur z łopatami zasypując je żwirem, piaskiem i kamykami. Stoją przy drodze by od osób jadących tą trasą dostać jakiegoś grosza za swoją pracę.

Wjeżdżamy do Waga, stolicy Burkiny dość wcześnie. W planach mieliśmy dzisiaj wyjście do miasta na kolację i na tańce.  Ale znużenie drogą bierze górę i sił nam starcza tylko na restaurację hotelową. Ale mimo wszystko bardzo smacznie.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: