Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Sri Lanka Sylwester 28.12.2015-10.01.2016

Równina Hortona i pierwsze królewskie miasto

04-01-2016

Pobudka o 5:00 rano. Jedni wybudzeni z głębokiego snu, inni niewyspani po obfitej kolacji dnia poprzedniego, jednak nie było wyboru, nadszedł czas na upragnioną przez wszystkich równinę Hortona. O 5:30 rano wyruszyliśmy w trasę, otrzymując dodatkowo prowiant śniadaniowy od hotelu. O 7:00 rano, gdy już zrobiło się jasno, dojechaliśmy na miejsce. Na początku było chłodno, mieliśmy na sobie wszystkie warstwy ubrań, jednak po 15 minutach trekingu zaczęliśmy się rozbierać.

Trasa wiodła lasem mglistym i zielonymi polanami, wyglądającymi niczym nasze połoniny. Pierwszym wyjątkowym punktem był mały koniec świata z zapierającym dech w piersiach widokiem na okoliczne góry i doliny. Następnie dotarliśmy do końca świata ze stromą skarpą 850 metrów w dół. Później dłuższy treking aż do zjawiskowego wodospadu Bakera. Po 8 kilometrach i 2,5 godzinach dotarliśmy z powrotem do naszego vana. Krótka wizyta w muzeum Parku Hortona, bliskie spotkanie z samburem indyjskim (rodzina jeleniowatych) i ruszyliśmy w drogę powrotną. 

O 10:45 wróciliśmy do hotelu, by zrobić sobie wymarzoną przerwę na prysznic i kawę. O 12:15 wyruszyliśmy w dalszą drogę. Przez 2 godziny jazdy mijaliśmy kolejne plantacje herbat, wioski tamilskie, obniżyliśmy wysokość z 1800 do 500 m npm do miasta Perdeniya, gdzie znajdował się królewski ogród botaniczny, nasz kolejny punkt programu. Nisza wysadził nas przy wejściu, a w ogrodzie spędziliśmy 1,5 godziny. 60 ha na spacer to nielada wyzwanie nawet przy grupie o tak dobrej kondycji. A jednak zobaczyliśmy bardzo dużo: 4 aleje palmowe, w tym najpopularniejsze na Sri Lance palmy królewskie oraz najrzadsze palmy seszelskie, największego figowca na świecie, aleję bambusową oraz ogród kwiatów, a w tym ogród orchidei.

Obeszliśmy również prawie wszystkie drzewa zasadzone przez ważne osobistości wizytujące królewski ogród botaniczny. Naszym celem było odszukanie drzewa polskiego, zasadzonego w 1960 roku przez Premiera Cyrankiewicza. udało się! Zdjęcie w galerii.

Punktualnie o 16:00 wyruszyliśmy do Kandy, gdzie wjechaliśmy na jedno ze wzgórz, by podziwiać widok na całą stolicę królestwa syngaleskiego z góry. Następnie sprawny przejazd do teatru. Zarezerwowaliśmy miejsca, po czym zrobiliśmy spacer po okolicy. Przy okazji udało się nam dokupić trochę przyborów szkolnych dla dzieci z tamilskich wiosek. W tym czasie Andrzej, jako jedyny męski przedstawiciel naszej grupy poza przewodnikiem, walczył o nasze zarezerwowane miejsca, które sprytni turyści chcieli już zajmować. Dziękujemy! Udało się usiąść tam gdzie chcieliśmy i obejrzeć godzinny pokaz tańców, muzyki, rytuałów lankijskich z pełnym zaangażowaniem. Były też akrobacje, połykanie ognia i chodzenie po rozżażonych oraz palących się węglach. Emocje zapewnione do ostatniej chwili.

Dziś czas programowy wyliczony jak w zegarku, ponieważ na 18:15 dotarliśmy do świątyni zęba, gdzie zaczynała się właśnie ceremonia prezentacji złotej szkatułki z relikwią. Najpierw przeszywający dźwięk bębnów, nastepnie procesja mnichów, przejście na pierwsze piętro, złożenie darów przez wiernych w postaci kwiatów i strojów dla mnichów, utworzenie długiej kolejki oczekujących, by zobaczyć i pomodlić się przed świętą szkatułką. We wszystkich etapach udało się nam wziąć udział.

Zakończyliśmy zwiedzanie o 19:15. Dziś mieliśmy więc długi, ale pełen atrakcji dzień. Hotel tuż nad jeziorem w stylu kolonialnym. Kolacja jak zwykle pełna wyśmienitych dań. Przy takim wyborze trudno się zdecydować, ale przeważały jak zwykle kąciki curry, ryby, owowce morza, warzywa w tempurze, zupa dyniowa oraz świeżo krojone owoce na deser: ananas, mango papaja. Pycha!


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: